niedziela, 21 września 2014

Rozdział 37

Soundtrack:

* Untouchable - Taylor Swift
* Half a Heart - One Direction
* Right Now - One Direction ( chyba moja ulubiona, haha :) )
* For The First Time - Boyce Avenue (Cover)


Pierwszy sygnał. W moim żołądku zawiązuje się potężny supeł, a serce podchodzi mi do gardła.

Co jeśli nie odbierze? Co jeśli jest bardzo zajęty imprezowaniem? Co, jak zignoruje mój telefon? Może go tym irytuję? Co jeśli.. jest z inną...


Przy drugim sygnale przez mój umysł przelatuje jeszcze więcej drażniących mnie myśli. Na trzeci i czwarty sygnał zaciskam szczękę.


- Julio? - odzywa się jego melodyjny głos. Zamykam na chwilę oczy i wzdycham czując ulgę. Natychmiast odpycham od siebie te okropne, czarne scenariusze. Nie odzywam się, jestem zdziwiona, że odebrał - Julio? - woła mnie.


- Hej - odpowiadam w końcu cicho, powoli opadając na łóżko. Przykładam słuchawkę bliżej ucha.


- Julio, wszystko w porządku? - jego ton jest zaniepokojony.


- Taa... - odpowiadam szybko, po czym nastaje cisza. Ostatecznie zbieram się w sobie i pytam - Możemy porozmawiać?


Cieszę się, że w tle nie słychać innych odgłosów, czy dudniącej muzyki. Żyłam w przekonaniu, że piątkowy wieczór spędzi na kolejnej imprezie bractwa z dziewczynami zawieszonymi u jego boku - na samą tą myśl czuję ukłucie zazdrości w sercu.


- Oczywiście - słyszę, jak się przemieszcza. Zastanawiam się, gdzie się obecnie znajduje.


- Jesteś na imprezie? - mój głos jest nadal ledwie słyszalny, gapię się poza okno. Zamykam oczy wyobrażając sobie, że chłopak jest tu ze mną w pokoju, patrzy na mnie tymi swoimi karmelowymi oczami, kiedy szczerze rozmawiamy.


- Jestem w domu cioci.. Nie miałem zbytniej ochoty nigdzie wychodzić - wyjaśnia. Mam nadzieję, że to nie przeze mnie podjął taką decyzję.


Wątpię w taką opcję, zapewne nigdzie nie wyszedł, ponieważ... no, nie wiem dlaczego. Pragnę o to zapytać, ale nie chcę go zawstydzać, gdyż to najczęściej przynosi złą stronę.


- Oh - tylko na tyle mnie stać. Pocieram swój kark, kiedy poprawiam się na łóżku. Sukienka jest na tyle wygodna, że decyduję się w niej przespać. Mimo wszystko podjęłam ją tylko dlatego, że nie chcę się rozłączać, tylko po to by móc się przebrać.


- Wszystko w porządku? - pyta z przejęciem, na co na moich ustach pojawia się mały uśmiech. Oblizuję wargi i przekręcam się na miękkim materacu.


- Taa.. ja tylko... widziałam dziś Matt'a - wzruszam przy tym ramionami, choć on i tak nie może tego przecież zobaczyć. Słyszę, jakby jego przyspieszony oddech, chłopak nie odzywa się. Przygryzam wargę, zastanawiając się, czy powinnam rozwinąć swoją wypowiedź. Spoglądam na swoje paznokcie. Zayn, tylko się nie rozłączaj.


- I? - w końcu znów go słyszę.


- I... chciałabym, żebyś tu ze mną był - bełkoczę cicho. Czuję, jak moje policzki oblewa rumieniec, serce bije z zażenowaniem. Pewnie pomyśli, że jestem jakąś przyczepną dziewczynką, jednak nic nie poradzę, że za nim tęsknię.


- Chciałbym, żebyś do mnie wróciła - wyznaje równie cicho. Na te słowa serce omal nie wyskakuje mi z piersi. Udało mu się mnie uspokoić w kilka minut, tylko wyłącznie dzięki tym słowom - Coś ci zrobił? - pyta.


Nie potrafię sobie wyobrazić sceny, podczas której Zayn krzywdzi Matt'a. Mimo wszystko, że ten chłopak mnie skrzywdził, nie chciałabym, aby doszło między nimi do jakiejś bójki. Pomijając to co obaj mi wyrządzili - Matt zawsze będzie tym gorszym.


Matt zniszczył moją zdolność do ufania, skrzywdził mnie, nie jestem pewna, czy kiedykolwiek uda się mnie uzdrowić. Ale nie mogę zaprzeczyć, że stał się sporym kawałkiem mojego życia, mam nadzieję, ze już nigdy więcej nie popełni tego samego błędu. Nadal był tym samym chłopakiem, z którym dorastałam.


Zayn.. powoduje moje ciągłe przemyślenia, roztrzepanie, jednak w tym samym czasie trzyma na nogach przy ziemi. Ciągle o nim myślę, po miesiącu znajomości przeszliśmy już tyle wzlotów i upadków.


Nie potrafię odnaleźć słów, aby nazwać co czuję do nich obu. Moje emocje są jednocześnie tak podobne i totalnie różne - jak ogień i lawa, oba te żywioły palą wszystko na swojej drodze, oba ranią, niszczą wszystko, ale widać między nimi pewne przeciwieństwa.


- Nie - potrząsam przecząco głową - Ja tylko.. nie byłam gotowa, aby go spotkać. To znaczy byłam.. ale myślałam, że jest teraz w Fort Collins na studiach, nie spodziewałam się jego obecności na urodzinach Sary - wyjaśniam.


Miałam cichą nadzieję, że będzie wolał zostać w Fort Collins, niż wracać do domu na weekend. Kiedy rodzice poinformowali mnie o jego odwiedzinach, miałam nadzieję, że się mylili.


- Rozmawialiście? - opadam plecami na łóżko gapiąc się w sufit. Uśmiecham się na nutkę zazdrości w jego tonie.


- Wyszłam stamtąd, jak tylko go zobaczyłam. Jestem teraz w domu, a impreza nadal trwa.. - chłopak nie odpowiada. Siadam, kurczowo przytrzymując słuchawkę przy uchu. Po około minucie ciszy decyduję się zadać pytanie, które dręczyło mnie przez cały ten czas.


- Z nami wszystko okej? - wydobywa się ze mnie jakiś wysoki skrzek. Chłopak wzdycha ciężko.


- Dlaczego miałoby być inaczej? - w tonie słyszę absurd - absurd, że śmiałam go o to zapytać. Palcami przejeżdżam po miękkim materiale sukienki i zaczynam się bawić zwisającą końcówką.


- No, bo.. ostatnio tak po prostu odjechałeś bez słowa, nie zadzwoniłeś i-


- Kurwa, Julio, z nami okej - chłopak chichocze przerywając moje paranoiczne myśli. Wyobrażam sobie właśnie jego idealny uśmiech, to jak przeczesuje włosy dłonią na moje nieodpowiednie słowa.


- Dlaczego więc mnie tak po prostu tam zostawiłeś? - pytam. Nie odpowiada, zapewne tego nie zrobi. Przez dłuższą chwilę po drugiej stronie słyszę tylko jego cichy oddech. Nie powinnam była go o to pytać. Zawsze gdy zaczynam już przesadzać z moim 'wywiadem', chłopak bardzo się na mnie złości. 


- Bo bałem się, że gdy wrócisz do domu, oprzytomniejesz i zdasz sobie sprawę, że stęskniłaś się za tym co zwykłaś oglądać dzień w dzień - martwił się, że nie zechcę go już nigdy więcej. Zaciskam usta i przekręcam głowę na bok.


- Faktycznie, tęskniłam, za rodziną, przynajmniej tak myślałam... teraz widzę, jakie to było monotonne - śmieję się sama do siebie.


Nadal nie mogę uwierzyć, że aż tak nudna byłam, zanim wyjechałam na studia - zanim poznałam jego. Zwykłam pomagać mamie przy obiedzie, gawędzić z rodzicami podczas spożywania posiłków, odwiedzać sąsiadów, chodzić do szkoły - niekończące się koło rutyny. Jakim cudem nie miałam dosyć tej nudy? Czemu nie zauważyłam, jakie to było szare i nijakie?


- Twoje idealne, nudne życie - chłopak żartuje z niskim chichotem. Zrobiłabym wszystko, aby był tu ze mną, bądź ja tam z nim. Mógłby mnie trzymać w swoich ramionach, uspokoić i sprawić, że wszystko będzie a jak najlepszym porządku.


- Ta.. idealny, nudny świat - mimowolnie się uśmiecham - Zaśpiewasz dla mnie? - zaskakuję się tym pytaniem, ale czuję, że jego melodyjny głos ukoi moje rozszalałe emocje.


- Um.. - wydycha, wiem, że odpowie mi przecząco. Wyczuwam wahanie w jego tonie. Byłam głupia prosząc o coś takiego.


- Pewnie - zgadza się po chwili, na co od razu szeroko się uśmiecham. Słyszę jak się gdzieś przemieszcza, a po sekundzie znów przykłada słuchawkę do twarzy - Jakieś specjalne życzenie, kochanie? - mój żołądek wykonuje kilkanaście fikołków, a policzki oblewa rumieniec.


Matt nigdy jakoś specjalnie się do mnie nie zwracał, nadał mi swój własny 'przydomek' - Julie ( coś jak Juleczka? ) - miałam go po dziurki w nosie. No może nie do końca, ale czułam się wtedy jak mały rozwydrzony bachor. Dorastając razem nauczył się tak mnie wołać - to było takie irytujące.


Nazwał mnie tak już pierwszego dnia naszej znajomości, ponieważ najwidoczniej 't' ( no wiecie po angielsku Juliet, a on nazywa ją Julie :) ), które napisałam, wcale nie przypominało tej litery. Od tamtej pory byłam jego Juleczką.


- Zaskocz mnie - przygryzam wargę. Wiem, że spodoba mi się wszystko, co dla mnie zaśpiewa, po prostu chcę usłyszeć jego jedwabisty głos. Nasłuchuję pierwsze odgłosy szarpanych strun, w  końcu w słuchawce rozbrzmiewa dźwięk, którego tak długo wyczekiwałam. Moje ciało zalewa przyjemne ciepełko.




She's all laid up in bed with a broken heart, 
While I'm drinking Jack all alone in my local bar, 
And we don't know how, 
How we got in to this mad situation, 
Only doing things out frustration -


(Ona leży w łóżku smutna, ze złamanym sercem 
Gdy ja piję Jack'a całkowicie sam w moim lokalny barze
I nie wiemy jak
Jak znaleźliśmy się w tej szalonej sytuacji
Tylko pozbywając się swojej frustracji )



 Słuchając jego idealnego głosu, nie potrafię powstrzymać wkradającego się na moje usta szczerego uśmiechu. Chłopak śpiewał to tylko dla mnie.


Trying to make it work but man these times are hard.
She needs me now but I can't seem to find a time -

(Staramy się to naprawić, ale człowieku, te czasy są trudne 
Ona mnie potrzebuje, ale wygląda na to, że nie mogę znaleźć na to czasu)



Nawet jeśli to tylko zwykła piosenka, jej tekst tak niesamowicie odnosił się do mnie i Zayn'a. Właśnie teraz, leżę w swoim łóżku ze złamanym sercem, potrzebuję go, ale nie może tu ze mną być. Jakimś sposobem zostały stworzone dla naszej obecnej sytuacji.


I've got a new job now on the unemployment line, 
And we don't know how, 
How we got into this mess is it gods test, 
Someone help us cause we're doing our best - 

(Właśnie zdobyłem nową pracę po długim okresie niezatrudnienia 
I nie wiemy jak 
Jak znaleźliśmy się w tym bałaganie, czy to próba Boga?
Niech ktoś nam pomoże, ponieważ staramy się tak bardzo)


Dokładnie tak samo, oboje bardzo się staramy. Jak najlepiej staramy się opanować ten wszechobecny bałagan. Jego wersja tego utworu jest dużo spokojniejsza i wolniejsza, relaksuje się każdy mój mięsień.


Trying to make it work but man these times are hard
But we're gonna stop by
Drinking old cheap bottles of wine, 
Sit talking up all night, 
Saying things we haven't for a while
A while ya
We're smiling but we're close tears, 
Even after all these years, 
We just now got the feeling that we're meeting for the first time - 

(Staramy się to naprawić, ale człowieku, te czasy są ciężkie
Ale my spróbujemy się zatrzymać
Pijąc stare, tanie butelki wina 
Siedząc i rozmawiając całą noc
Mówiąc rzeczy, których nie powiedzieliśmy przez pewien czas
Pewien czas, tak 
Uśmiechamy się, ale jesteśmy blisko płaczu
Nawet po tych wszystkich latach
Po prostu otrzymaliśmy to uczucie, które poznajemy po raz pierwszy)



Czuję przechodzące przeze mnie dreszcze.


She's in line at the dole with her head held high
While I just lost my job but didn't lose my pride
Andwe both know how, 
How we're gonna make it work when it hurts, 
when you pick yourself up, you get kicked to the dirt, 
Trying to make it work but, man these times are hard... -

(Ona jest na drodze do wyjścia z jej głową uniesioną wysoko
W czasie gdy ja straciłem swoją pracę, ale nie przegrałem mojej walki
Ale my wiem jak 
Jak to naprawić, gdy to boli
Gdy próbujesz pozbyć się problemu, zostajesz wepchnięty w brud
Starając się to naprawić, ale człowieku, te czasy są ciężkie)



Jego głos cichnie, a moje ciało wypełnia całkowity spokój. Powieki stają się ciężkie, kładę się głową na poduszce leżącej zaraz koło mnie. Wyobrażam sobie, jak koło mnie siedzi, śpiewa, zerka swoimi karmelowymi tęczówkami, całuje...

- Chciałabym, żebyś tu był - bełkoczę. Bardzo podobało mi się jego wykonanie, ta piosenka przeze mnie przemówiła. Nie mam pojęcia, czy właśnie to miał na myśli, ale tak się stało.   

Był to Pierwszy raz*, kiedy ktoś zdobył pełną kontrolę nad moimi emocjami. Pierwszy raz nie miałam problemu z byciem lub nie byciem oficjalnie razem. Po raz pierwszy spotkałam chłopaka, takiego jak Zayn, nie widziałam o nim praktycznie nic.

Zastanawiam się, czy byłam dla niego jego pierwszym razem. Pierwszą dziewczyną w jego pokoju, która nie była ani pijana, ani naga. Uśmiecham się na wspomnienie o nocy, której się poznaliśmy... Prawdopodobnie byłam pierwszą, z którą poważnie rozmawiał i nie przeleciał.

- Powinnaś wrócić ... przyjedź na noc... w końcu dobrze odpoczniesz - odpowiada cicho. Jego propozycja jest niezwykle kusząca, szczerze rozważam taką opcję - zebrać się, wrócić i usnąć bezpiecznie w jego ramionach, stworzonych tylko dla mnie.

Potrząsam głową, tak jakby mógł mnie zobaczyć. Nie mogłam tak po prostu zostawić tu Sary, z resztą byłam w tymczasowym posiadaniu jej samochodu. Nawet jeśli chciałabym wrócić, byłabym zmuszona je wziąć. Szubko odpycham ten pomysł z dala od swoich myśli.

- Wysypiałeś się ostatnich nocy?

- Nie dokąd zostawiłem cię pod tym akademikiem, nie dokąd odciąłem się od ciebie przez te kilka ostatnich dni.. miałem wrażenie, że minęły wieki. Miałem w planach do ciebie zadzwonić, ale nie chciałem rujnować twojego mile spędzonego czasu w gronie rodziny - cieszę się, że jest ze mną szczery, uwielbiam momenty, w których jest wobec mnie taki otwarty.

- Powinieneś był zadzwonić - wolałabym, aby to wcześniej zrobił, umierałam z nieświadomości o jego stanie. Sara twierdzi, że Zayn powoduje we mnie przyrost sił, ale przez niego czuję się tylko dużo słabsza - taka zależna. To wcale nie dodaje mi sił, prawda?

- Powinienem - zgadza się - Cieszę się, że ty to zrobiłaś - bełkocze. Przez moment oboje milczymy - jak impreza?

- Było świetnie - kiedy mu opowiadam zaczynam bawić się krawędzią prześcieradła - Wiesz, dokoła ekstrawagancja.. Mam naprawdę dużo do zaplanowania, jak już wrócę. Muszę zaprosić gości, znaleźć jakieś dekoracje, jakoś je przymocować, wybrać odpowiednią datę, powinnam-

- Nie zawracałbym sobie głosy dekoracjami. To dom bractwa i nie będą miał żadnego znaczenia, gdy tylko pojawi się masa ludzi - przerywa mi. Wiem, że pewnie ma racje. Impreza urodzinowa Sary jest organizowana w większości dla samych przyjaciół, a nie papierowych dekoracji/

- A jeśli chodzi o datę, to wystarczy wysłać wiadomość do wszystkich nawet na godzinę przez rozpoczęciem. Przyjdą tłumy, zobaczysz - właśnie tak, ściągaj ze mnie wszystkie moje zmartwienia. Zdolność do panowania nad moimi emocjami była zaskakująco skuteczna i nieco przerażająca. Wiedząc, że ot tak może mnie emocjonalnie zadreptać, czułam się niekomfortowo.

- Jak zajęcia? Czy pan Collins wspominał o wynikach sprawdzianu, który ostatnio pisaliśmy? - o tym, do którego pomagał mi się przygotować Zayn, nawet jeśli wtedy w bibliotece tylko mnie rozpraszał. Zastanawiam się czy chłopak nadal był dla nauczyciela taki nieprzyjemny?

Paranoiczne podejście Zayn'a do Pana Coliins'a uważam za szczeniackie. Jednak dorastał w takich, a nie innych warunkach, przez co przez te wszystkie lata zdążył wybudować wokół siebie mur skutecznie odcinający go od innych. /Ludzie nie zawsze są tacy, za jakich się podają. Założę się, że gdybym miała wcześniej okazję zobaczyć małego Zayn'a z rodziną, z pewnością uznałabym ich za szczęśliwych i bezkonfliktowych ludzi.

Taki był właśnie Zayn - pozory myliły. Ostatnio nawet trochę się zmienił , ciekawe jak długo to potrwa.

- Nie poszedłem na nie - mówi, jakby to było takie oczywiste. Nie poszedł? Dlaczego? Co robił zamiast tego? Nie wyobrażam sobie ot tak opuścić zajęcia.

- Dlaczego? - łączę brwi w konsternacji, choć chłopak nie może przecież tego zobaczyć - wiem, że słyszy moje zdziwienie w tonie głosu.

- Nauczyłem się wystarczająco wiele, aby zdać - pewnie ma racje, ja byłam osobą, która musiała być najlepsza. Nie zadowalało mnie samo zaliczenie.

- Wiesz, wygląda na to, że odkąd opuściłeś te lekcje, będę zmuszona znaleźć sobie innego partnera do nauki - droczę się z nim - Co powiesz na tego chłopaka siedzącego na tyłach.. Kevin'a? - uśmiecham się.

- Nie ma mowy - buczy z wesołością w tonie, ale wiem, że mówi poważnie. Nie wyobrażam sobie nauki z kimś innym, oprócz Zayn'a - no i Liam'a, który pomaga mi w Chemii.

- Jak inaczej mam sobie poradzić? - pytam go lekko. Czuję się, jak głupiutka dziewczynka z podstawówki gadająca ze swoim obiektem westchnień. Chichotałam i uśmiechałam się - jakby on tu był. Moje serce waliło od tego, że faktycznie czuwał przy mnie po drugiej stronie linii.

- Julio, jesteś mądra i nie potrzebujesz już moich wskazówek - odpowiada z irytacją - Nawet nie wiem dlaczego cię uczyłem, wiesz przecież wszystko - uśmiecham się na jego pochwałę. Było mi miło, że we mnie wierzył.

- Wiesz dużo więcej ode mnie - przekręcam się na łóżku relaksując się w nowej pozie

- Może trochę - wyobrażam sobie tę jego zadowoloną z siebie minę. Zawsze kłóciliśmy się o to, kto z nas jest lepszy.

- Założę się, że jesteś mądrzejszy, niż mówisz - odgryzam się - zaczyna się nasze przekomarzanie.

- Założę się, że nie. Jestem tylko głupkiem z bractwa, który stanowczo za dużo imprezuje. Czy to nie tak definiowałaś wszystkich członków tego stowarzyszenia? - przeczy - Myślę, że ranisz tym trochę Liam'a.

- Nie powiedziałam, że wszyscy tacy są, tylko to co zdążyłam zauważyć na filmach - bronię się.

- Więc podpierasz się na wątkach z filmów? - zachęca mnie do dalszej kłótni.

- Może trochę... ty też tak robisz - przypominam mu. Podczas nocy, której wszystko się zaczęło - Pomyślałeś, że to znak, również kierujesz się historiami z filmów - śmieję się na wspomnienie, które już na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Śmianie się z byle powodu powoduje we mnie tylko coraz większe zmęczenie.

- Ty byłaś tym znakiem - ledwie go słyszę. Nie jestem do końca pewna, czy to wypowiedział, ale jestem zbyt zmęczona, by go o to pytać - Chcesz, żebym został na linii? - jego głos przechodzi w nikły szept.

- Proszę - błagam go zamykając powoli powieki. Słyszę, jak znów się gdzieś przemiesza, a po chwili ciszę wypełnia jego przyjemny, spokojny oddech.

- Powinnaś tu po prostu przyjechać - bełkocze wprost do słuchawki.

Jestem zbyt zmęczona, by mu odpowiedzieć, a w dodatku wiem, że jak już zacznę to uda mu się mnie przekonać - mimo wszystko chciałabym być teraz z nim. Pomimo, że nadal ukrywa przede mną wiele informacji, pragnę z nim być.

Leżeć z nim w jednym łóżku, z ramionami wokół mojego ciała - żeby nic nie liczyło się poza nami.


Notka od autorki:

Nie zapomnijcie GŁOSOWAĆ!! :)

Naprawdę chciałam, aby Zayn tutaj dla niej zaśpiewewał - w tym fanfiction One Direction nie istnieje - Kto miałby znaleźć się w zespole? Hahahha Co sądzicie o sytuacji z Matt'em i Zayn'em? Trudno jest całkiem wymazać kogoś z pamięci, nawet jeśli bardzo nas skrzywdził :/ agh :) Czekam na wasze opinie!!


Jeśli choć trochę szanujesz moją pracę to proszę skomentuj :)




BOŻE WŁĄCZCIE TO + WYOBRAŹCIE SB GŁOS ZAYN'A!!! No piękne!!

* Pierwszy Raz - śpiewaj jej 'For The First Time' w oryginale wykonywane przez The Script, a tytuł właśnie oznacza 'Pierwszy Raz' :)

_______________________________

Hej!! :) 

Szczerze czekałam od dłuższego czasu, żebym mogła przetłumaczyć dla was ten rozdział! Jest taki jdshxhjnnkfs, nie? Kocham to jak dla niej śpiewa, to takie osobiste no :)

Proszę was o więcej komentarzy, bo ostatnio coś kiepsko, a było już całkiem nieźle .. :c


Do następnego!





14 komentarzy:

  1. Uffff cale szczęście że Zayn nie poklocil sie z Jula:) Cudne piosenki!!!! Czekam na kolejny rozdział:)

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedy nastepny? :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Och... czytając ten rozdział normalnie miałam wielkiego banana na twarzy :D. Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprawiłaś, że ten dzień stał się znośny ;)
    Baaardzo miłe, przyjemne zaskoczenie, że nie skoczyli sobie do gardeł. W tym kłótliwym sensie. Matko, idę spać, mam za dużo skojarzeń.
    W każdym razie czekam na kolejny ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejuu cudowny 😍😍 kocham, kocham, kocham!!!! :) z niecierpliwością czekam na next ;D

    OdpowiedzUsuń

Lydia Land of Grafic