sobota, 3 maja 2014

Rozdział 3

Heej :) Nie jestem pewna czy ktokolwiek czytał wcześniejsze notki dlatego dziś na początku (przepraszam) Jest i trzeci rozdział, myślę, że będę dodawać w środy i soboty, a jak się uda to częściej. Za wszelkie błędy przepraszam, ale starałam się sprawdzać.

Komentujcie!! Proszę!! Kto to czyta?
300 wyświetleń! Dziękuję <3 br="">
Okej, już nie zanudzam.
Do następnego !

borntobereall xx
_________________________________________________


- Co robisz w moim pokoju? – pyta z zakłopotaniem. Spoglądam na niego tak samo zakłopotana, ma brytyjski akcent; ciężki i gruby.
Jej, dom bractwa BYŁ pełen chłopaków z całego świata. Nic dziwnego, że przyszło tyle osób.
- T-twój pokój? – jąkam się zaskoczona. Spoglądam dokoła zatrzymując wzrok na nim – Przepraszam, nie zdawałam sobie sprawy, że..
- Jesteś w czyimś pokoju? – wcina się. Jego głos nie jest złośliwy, bardziej ze mnie szydzi.
Siada na brzegu łóżka i głośno wzdycha. Spoglądam na jego dłonie – jego kostki są pokaleczone. Idę w stronę łazienki,
- Poczekaj .. – bełkoczę wchodząc do środka i chwytam wilgotny ręcznik. Wracam do pokoju, a jego wzrok podąża za mną.
Klękam przed nim chwytając obie dłonie i pocieram pocięte kostki ręcznikiem. Miękkość jego skóry jest przyjemna – ręce są ciepłe i rozpalają moją skórę z lekkim dreszczem.
- Co robisz? – pyta szorstko. Przymrużam oczy na jego ton,
- Oczyszczam Ci rany, więc nie dojedzie do infekcji – odgryzam się – Mogę zrobić przynajmniej to za grzebanie w twoim pokoju – śmieję się. Teraz jest już cicho.
To dziwna cisza, ale czułam się komfortowo. Zazwyczaj wypełniam ją bezsensownym zdaniami nawiązując jakąś rozmowę, by uniknąć niezręczności, ale zaskakująco dziś wcale mi nie przeszkadza.
-Dlaczego nie jesteś na dole z innymi? – pyta z ciekawością. Zerkam na niego, a on wpatrzony jest we mnie, niczym w obrazek. Szybko spuszczam wzrok.
- Dlatego, że moja najlepsza przyjaciółka zmusiła mnie do przyjścia tutaj, aż nie zechce wrócić do domu – wyjaśniam uwalniając jego dłoń.
Czuję jakby pustkę kiedy wstaję i idę do łazienki, by pozbyć się krwi z ręcznika.
- Nie lubisz imprez? – pyta. Wzdrygam się i biorę oddech, jak pojawia się w progu – Łatwo cię przestraszyć – śmieje się z mojej reakcji. Zmierzam go wzrokiem przepłukując ręcznik.
- Nie lubię imprez – przytakuję.
- Dlaczego nie? – pyta. Przenoszę część włosów z mojej twarzy na ramię i wzruszam,
- Po prostu..
- Czy nie lubisz poznawać nowych ludzi? – dokańcza.
- Nie, no lubię – nie zgadzam się wyciągając ręcznik z umywalki. Obracam się w jego stronę , oblizuję usta zastanawiając się jak mu to wytłumaczyć – Ja po prostu… jeśli zamierzam kogoś poznać, nie chcę żeby była to impreza, na której grupka pijanych ludzi skacze sobie do gardeł. Chcę poznać kogoś, z kim mam choć trochę wspólnego. Wolę zacząć głęboką rozmowę z kimś ‘normalnym’, niż dowiedzieć się jak smakuje alkohol – wyjaśniam. Przechodzę obok niego, a on obraca się, wpatrując się w każdy mój ruch.
- Wolisz szczerą rozmowę z nieznajomym, bardziej niż z pijaną osobą? – śmieje się. To jest właśnie to co zrozumiał z tego co powiedziałam? Wzdycham i przyglądam się pomieszczeniu zanim odpowiadam.
- Wiesz, mam na myśli, to że nieznajomy jest w jakiś sposób lepszy od pijanego – oznajmiam. On podnosi pytająco brew, a ja myślę nad wyjaśnieniem – Jeśli jest to nieznajomy, istnieje prawdopodobieństwo, że już nigdy go nie zobaczysz. Dodatkowo zachowa twoje sekrety, bo nie wie kim jesteś – odpowiadam – Pijana osoba.. cóż, ona wykrzyczy każdemu twoje tajemnice, zaraz po tym jak się tobą znudzi – wzruszam ramionami. Znów panuje cisza, kiedy on kalkuluje w głowie moją wypowiedź. Przygryzam wnetrze policzka, aż w końcu się odzywam – Przepraszam za wchodzenie do twojego pokoju.. Po prostu sobie pójdę..- Zwracam się do drzwi i zaczynam je otwierać.
- Porozmawiaj ze mną – jego głos zaskakuje mnie. Zatrzymuję się i gapię na drzwi, może sobie to wyobraziłam – Zostań tu i porozmawiaj ze mną – powtarza. Odwracam się z zakłopotaniem – Jestem nieznajomym, nie znasz mojego imienia, pewnie nigdy więcej nie przyjdziesz na imprezę bractwa, wydajesz się być mądra, więc zapewne też nie będę z tobą w jednej klasie, nigdy wcześnie się nie spotkaliśmy… więc szanse zobaczenie się ponownie są znikome…
- Chcesz szczerze ze mną porozmawiać? – pytam wpatrując się w niego.
- Czemu jesteś taka zaskoczona? – pyta łącząc brwi razem.
- Wydajesz się… wydajesz się być typem chłopaka, który będzie uprawiał seks z losową dziewczyną w łazience.. – wyjaśniam.
- Nie dziś – potrząsa głową – Proszę, zostań – jego głos jest cichy i słychać w nim nutkę wrażliwości. Z jakiegoś powodu nie mogę mu odmówić, on… jest w nim coś, co mnie przyciąga, coś w mojej głowie podpowiada mi, abym została.
Zgadzam się i zamykam drzwi podążając w jego stronę. Spoglądam na okno, wyraźnie widać światła i słychać hałas dochodzący z imprezy.
- Okej, jeśli odbędziemy tę szczerą i głęboką rozmowę, musimy przyrzec sobie, że jeśli się kiedykolwiek przypadkiem spotkamy, to będziemy udawać, że się nie znamy – wyjaśniam – Obiecaj, że zapomnisz – on potakuje zgadzając się.
- Zrozumiałem – znów jest cicho.
- Więc..
- Więc? – pyta. Zaskakująco nic nie było niezręczne czy niekomfortowe, aż do tej chwili. Zanim porosił, abym została i porozmawiała z nim – Jaki jest twój ulubiony kolor? – zaczyna.
- Jasny niebieski. Twój?
- Czarny.
- To nie do końca kolor – śmieję się.
- Twój ulubiony zespół?
- Lubię ‘The Script’. Nie mam jednego ulubionego. A ty?
- Ed Sheeran – unoszę brew w zdziwieniu – Co? – pyta.
- Spodziewałam się.. no nie wiem.. kapeli rokowej? – badam go wzrokiem - jego obcisłe spodnie i tatuaże.
- Ja spodziewałem się kompozytora klasycznego – docina mi wpatrując się. Zapada cisza, a my spoglądamy na swoje stopy.
- Więc, dlaczego nie chcesz iść puścić się z jakąś dziewczyną? – pytam, siadam na krześle przy jego biurku, kiedy on siedzi na łóżku naprzeciwko mnie.
- Robię tak na każdej imprezie – wzrusza ramionami – Nigdy wcześniej wracając do pokoju nie znalazłem w nim żadnej dziewczyny. Wiesz takiej która nie jest pijana i całkiem ubrana – wyjaśnia – Pomyślałem, że to jakiś znak.
- Znak? – śmieję się z jego założenia
- Wydajesz się być dobrą osobą, może to znak dla mnie, abym nie robił dziś niczego głupiego.
- Oglądasz za dużo filmów – uśmiecham się do niego. On odpowiada tym samym, co sprawia, że moje serce przyspiesza.
- Więc dlaczego tu przyszłaś, jeśli nie lubisz imprez i pijanych osób? – spoglądam na niego oblizując usta.
Nie jestem za bardzo otwarta wobec innych, ale to była szczera rozmowa z obcą osobą, której nigdy więcej nie zobaczę.
- Moja najlepsza przyjaciółka.. – poprawiam się na krześle – Bardziej ‘zobowiązana’ przyjaciółka – odpowiadam lekko.
- Zobowiązana? – wpatruję się w podłogę, kiedy pyta. Zaczynam bawić się szwami na swoich spodniach.
- Tak.. mam na myśli.. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami, ale… Ona nie ma nic w swoim życiu, niczego stałego, oprócz mnie. Kocham ją, jest świetną osobą, ale czasem czuję się zmuszana być jej przyjaciółką. Czułabym się źle, gdybym ją zostawiła, ale tak jest. Ona nie ma nic więcej..- wypowiedzenie tych słów sprawiło mi ulgę.
Sara była moją przyjaciółką, najlepszą jaką kiedykolwiek miałam, ale nasza przyjaźń nie była całkiem normalna. Przez całe liceum robiłyśmy typowe rzeczy, jakie robią najlepsze przyjaciółki. Przychodziłyśmy do siebie na noc, chodziłyśmy na zakupy, ale przez większość czasu opiekowałam się nią lub ją kryłam, gdy zrobiła coś głupiego. Byłam dla niej bardziej jak starsza siostra.
- Jesteś dobrą przyjaciółką za wstawianie się za nią – podkreśla. Uśmiecham się zerkając na niego. Szybko odwraca wzrok zawstydzony wpatrywaniem się.
- Dzięki..- bełkoczę – Wiele jej zazdroszczę – przyznaje nieśmiało.
- Dlaczego? – śmieję się z tego. Rozglądam się, kiedy jego wzrok znów spoczywa na mnie. Wzruszając ramionami wypuszczam ciężki oddech.
- Myślę, że gdzieś głęboko jestem zazdrosna… ona zawsze była królową piękności, bardzo popularną dziewczyną, chłopcy zawsze chcieli się z nią umówić, a dziewczyny marzyły by być jej przyjaciółkami. To znaczy ja też byłam dosyć popularna, ale ona była GWIAZDĄ w całej szkole. – śmieję się wspominając jak szkoła była dla niej łatwa. Wydawało się, że bez niczego sunęła z klasy do klasy.
- Jestem pewien, że wielu chłopaków się za tobą uganiało – podsuwa swoją uwagę, czuję jak się rumienię. Spoglądam na niego.
Jego karmelowe oczy wpatrują się we mnie, wzrokiem który sprawiłby, że twoje serce się stopi, a moje właśnie miało to zrobić. Odwracam wzrok zawstydzona, czuję, jak płoną mi policzki. Zwracam uwagę z powrotem na szwy.
- A ty?
- Ja? – pyta, kiedy studiuje swoją biblioteczkę wzrokiem.
- Nie wydajesz się być typowym chłopakiem z bractwa. Rysujesz, czy nie większość z was non stop bierze udział w bójkach z popularnymi lub pijanymi ludźmi?
- Tak naprawdę mnie nie znasz, bo jeśli byś znała to zdałabyś sobie sprawę, jak idealnie tu pasuję – śmieje się, przenoszę za chwilę wzrok na niego, po czym spuszczam znów na szwy – Naprawdę nie jestem dobrym chłopcem… wiesz… w większości okolicznościach, jeśli znalazłbym dziewczynę tutaj, leżałbym teraz na jej gołym ciele.. – biorę oddech i patrzę na niego w szoku z powodu dobranych słów. Słyszę jego chichot na moją reakcję. Milczy, zanim postanawia się znów odezwać.
- Czy kiedykolwiek czułaś…. że powinnaś zrobić coś więcej ze swoim życiem? Wiesz, że jest dużo więcej w życiu, niż posiadanie przyjaciół i pęczków dziewczyn – oglądam jak patrzy na swoje stopy.
Mogę dostrzec jego wewnętrzną bitwę z samym sobą. Spór czy zostać chłopakiem, którym chce być – artystą, czy chłopakiem którym jest – zawodnikiem z bractwa.
- Często – przyznaję – zawsze czuję, że powinnam zrobić coś jeszcze, coś więcej… ale zwyczajnie nie wiem co..
- Jestem graczem z bractwa, a ty?
- Jestem nudną, perfekcyjną dziewczyną z małego miasteczka – odpowiadam spotykając jego wzrok. Zauważam, jak skanuje moje ciało, co sprawia, że się rumienię a moje serce wywraca się na drugą stronę. Odwracam wzrok.
- Nudną, idealną dziewczyną z małego miasteczka?
- To znaczy, nie jestem idealna – poprawiam się szybko. Nie chcę zabrzmieć egoistycznie – Po prostu.. Wychowywałam się w ‘idealnym’ domu rodzinnym. Mama, tata, obiad codziennie po szkole, gry rodzinne w każdą niedzielę zaraz po kościele. Dobre stopnie, chodziłam na PEP rallies*, moim chłopakiem był przyjaciel z dzieciństwa – wzdycham – Bardzo nudne, ale idealne życie w małym miasteczku.
Nic więcej nie można było też powiedzieć o Sarze. Zawsze prowadziła intensywne życie. Uśmiecham się, ona i ten chłopak idealnie by do siebie pasowali, pomijając seks. Mimo tego, jak Sara bardzo była szalona, miała swoje morale.
- Sądzisz, że przychodzenie na studia tutaj oraz na imprezę bractwa TUTAJ było dobrym pomysłem – śmieje się. Uśmiecham się na jego śmiech (jakkolwiek to brzmi :D), jest melodyjny i rozgrzewa moje serce.
- Nigdy nie powiedziałam, że dokonywałam idealnych wyborów – dołączam do niego i się śmieję. Wzdycham i potrząsam głową – Nigdy nie brałam udziału w żadnej przygodzie. Nie licząc tego, że zabierałam przyjaciółkę z imprezy – przyglądam się mu.
- Nigdy nie miałam tak złamanego serca, aby nie móc funkcjonować, zawsze byłam gotowa na życie… Nigdy wcześniej nie byłam na imprezie, aż do teraz, nigdy nie piłam, nie przeklinam, nigdy nie byłam nieposłuszna rodzicom, nigdy też nie robiłam zbyt wiele w swoim życiu.
Zapada cisza. Wydaje mi się, że kalkulował moje słowa. Próbując zignorować ciszę zwracam uwagę na śmiechy i bezsensowną rozmowę dochodzącą z zza okna;
Słychać muzykę, radosne dziewczyny i plusk wody podczas skoku do basenu. Słyszę, że coś ich poniosło, że się świetnie bawią, coś czego ja nigdy bym nie zrobiła.
-Więc.. ten najlepszy przyjaciel z dzieciństwa, z którym się umawiałaś…- pyta ostrożnie. Rozglądam się po pokoju, nie rozmawiałam z nikim o Matt od zerwania.
Sara wspierała mnie, ale nigdy nie zadawała pytań, za co jej bardzo dziękowałam. Dostrzegam gitarę stojącą w rogu,
- Grasz? – podąża za moim wzrokiem na instrument i unosi brwi,
- Trochę, jednak wolę śpiewać – rumieni się. Uśmiecham się, nie chciałam odpowiadać na jego pytanie, ale naprawdę chciałam go usłyszeć,
- Mógłbyś coś zaśpiewać? – pytam wstając z krzesła, chwytam gitarę w ręce. Podaję mu ją, a on wzdycha. Zajmuję miejsce na łóżku obok niego. Cały czas czuję zapach jego perfum. Nie jest bardzo intensywny, po prostu wyraźny, wyczuwam też niewielki dodatek mięty.
Było to coś co sprawiało, że twoje ciało chciało się przytulić do czegokolwiek otoczonego tą wonią. Skupiam się na nim, kiedy zaczyna grać kilka akordów znajomej piosenki.
Staram się wyrzucić z umysłu zapach perfum, którego nigdy nie zapomnę, kiedy zaczyna śpiewać skupiony na swoich dłoniach szarpiących struny.

„Settle down with me. Cover me up. Cuddle me in. Lie down with me, hold me it your arms.” 

Jego głos jest chłodny I  uspokajający. Ma aksamitną nutkę, a jego ciężki akcent gdzieś zniknął.

„Your hearts against my chest, lips pressed to my neck. I’ve fallen for your eyes but they don’t know me yet…”

Zwracam wzrok na jego twarz i widzę, że się we mnie wpatruje. Odchrząkuje, a ja odwracam się, wściekle się rumieniąc. Cholera, to właśnie dlatego nie lubię być sam na sam z chłopakiem. Ta niezręczność.
- To było naprawdę dobre – komplementuję lekko – Powinieneś pomyśleć o karierze piosenkarza – uśmiecham się.
- Tak, jasne – śmieje się – Hmm.. a ten chłopak..? – pyta. Patrzę na niego zastanawiając się czy powinnam skłamać. Czy on na mnie leci? Nie, nie mógłby.

Wyglądał jak model, był chłopakiem z bractwa, i przyznał, że często się puszcza z przypadkowymi dziewczynami. On tylko przyczyniał się do rozmowy, w której chciałam wyrazić swoją złość wobec zdrady Matt’a.


*Przeczytałeś/aś to zostaw komentarz*



* spotkania uczniów w szkołach na widowiskach sportowych, huczne, celem jest promowanie ducha szkoły, doping zawodników i świetna zabawa; Kanada i USA

7 komentarzy:

  1. Byłabym wdzięczna gdybyś zajrzała - dopiero zaczynam ;)

    " Dopiero co pogodziłam się ze śmiercią rodziców, moje życie zaczynało powoli się układać,
    i nagle pewnego dnia, wszystko się rozsypało, mój brat miał wypadek - umarł.
    Zaraz po jego pogrzebie odwiedziło mnie 4 chłopaków - przyszli odebrać dług,
    dług mojego brata, nie miałam sumy pieniędzy jakiej oczekiwali,
    więc w zamian chcieli... Mnie. " - http://hello-desirelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. awww... jak słodko <3 ciekawe co odpowie...
    nie mogę się doczekać nexta.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę to napisać, po prostu muszę.
    Zrobilas jeden błąd który tak wpadł mi w oczy ze aż ughhhhh, napisalas wogule a poprawnie powinno być w ogóle :) a tak to świetny blog, cieszę się ze na niego wpadlam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mam problem z tym slowem.. taram sie go unikac. Dziekuje za zaznaczenie mego bledu :D Ciesze sie, ze sie podoba :)

      Usuń
  4. bardzo mi sie podoba, lekko sie czyta i tlumaczenie tez jest dobre :)

    OdpowiedzUsuń

Lydia Land of Grafic