sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 22

Budząc się na Psychologię ubieram się i zastanawiam, czy on przyjdzie. Wciągam na siebie blekitny top i parę jasno-niebieskich spodni.

Rozczesuję wlosy, ktore ukladaja sie w gładkie fale i wychodzę z pokoju. Spokojnym krokiem przechodzę przez kampus. Powietrze jest ciepłe – zaskakujące, przecież tuż za rogiem czeka jasień.

Siedzę w ławce obserwując, jak inni wchodzą do środka, staram się, żeby nie zauważli, że wpatrywałam się w drzwi. Zajęcia rozpoczynają się, a jego nadal nie ma.

Trzy dni nie pokazywania się na lekcjach? Oficjalnie zaczynam się martwić, wiem, że nie powinnam, z Zayn'em nie byliśy nawet przyjaciólmi, ale czuję jak mój żołądek wykręca się, kiedy do glowy przychodza mi rózne myśli, o tym co mogło mu się przydarzyć.

- Spóźniłeś się, nigdy wicej nie opóźniaj zajęć – Pan Collins poucza, czuję, jak moje serce przyspiesza, mój wzrok wędruje na niego.

Szczęka mi opada na jego widok. Wygląda na wykończonego. Pod oczami ma worki, a na twarzy widoczny jest zarost – nic strasznego, ale rzuca się w oczy. Nadal jest przystojny, ale chyba zmęczony.

Wchodzi do klasy i siada przy pustej ławce obok mnie. Pan Collins powraca do lektury, a ja gapię się na mulata.

Jego oczy są w pół zamknięte, kiedy gapi się wprost przed siebie. Nie wygląda nawet, jakby w ogóle był tu obecny, przynajmniej nie psychicznie.

Zakładam kosmyk włosów za ucho, powoli zmuszam się do słuchania nauczyciela, ale nie mogę się skupić na tym, co mówi.

Oczekiwałam, że wróci na zajęcia, ale z tym głupim uśmieszkiem, wypoczęty po swoich wakacjach lub sądziłam, ze poimprezował po naszej randce. Ale on wygladał na wykończonego.

Spogladam na Zayn'a, spuszczam wzrok na jego knykcie. Zwężam wzrok, kiedy widzę, że są obdarte. Musiał w coś uderzyć, jednak rany wyglądają, jak by miały kontakt z jakąś osobą.
Bójka. Pamiętam jak pierwszej nocy oczyszczałam jego rany. Wzdycham cicho myśląc co  uszkodzilo jego knykcie.

Przez moment czuję jego wzrok na sobie, oczywiście, podnoszę swój by go spotkać. Nie tego się spodziewałam – szczerze mówiąc, nie wiem czego oczekiwałam, ale był on zły i oskarżycielski.

Szybkim ruchem patrzę przed siebie próbując jeszcze raz zająć się własnymi sprawami. Nie mogę się skupić podejrzewając, ze wdał się w bójkę.

Moje serce pokonuje rozum, nie powinno mnie obchodzić co on robi, nie powinnam.. ale jego dłoń... Miał rany, bił się.

Z kim? Czy to dlatego nie był na lekcjach? Dlaczego wpakował się w kłopoty? Czy zranił kogoś i teraz musi sobie z tym radzić? Przez mój umysł przebiega setki pytań, które nie pozwalają mi się skupić przez resztę wykładu. Kiedy się kończy, podążam za nim.

- Zayn – wołam go.  Zwalnia swój krok spoglądając na mnie, dobiegam do niego – Co się stało? - pytam, stopień zmartwienia w moim głosie szokuje oboje nas.

- Nic – mamrocze wytrząsając z głowy mój zmartwiony ton nie patrząc na mnie.

- Z kim walczyłeś? - mój głos jest mały, ale  domagający. Nie odpowiada, tylko zaczyna odchodzić. Dotrzymuję mu kroku – Z kim walczyłeś? - powtarzam bardziej apodyktycznie.

- Była to tylko głupia bójka – wzrusza ramionami.

Dla niego bojka byla doskonalym powodem opuszczenia zajec – czy był inny powód? Jestem zbyt zmieszana, żeby się nad tym teraz zastanawiać.

- Z kim? - domagam się – Zayn, cholera, powiedz mi! - krzyczę tracąc spokój, i te cholerne słowa wychodzą z moich ust – co wydaje się być obce dla moich warg, by powiedzieć coś takiego.

Nie obchodzi mnie to, przykułam jego uwagę. Patrzy na mnie i wiem, że zastanawia się, czy mi powiedzieć. Przygryza wargę, jego piękne wyrzeźbione wargi.. zmuszam się patrzeć mu prosto w oczy, więc mnie nie zboczy z toru. Widzę, że jego oczy patrzą na moje usta. Słyszę mocne bicie serca.

- Blake.

- Blake? - Blake.. to imię...  chłopak z bractwa, którego spotkałam tej nocy, kiedy się uczyliśmy, ten który powiedział mi, że jestem ładna. Pierwszy chłopak bez akcentu.

- Twój brat z bractwa? - nie odpowiada, kiedy zaczyna znów odchodzić – Dlaczego się z nim biłeś? Zayn! - chwytam go za ramię, kiedy się zatrzymuje. Jego mięśnie są spięte, ale rozluźniają się na mój dotyk. Nie mogę całkiem złapać go za ramię, ale próbuję.

Odwraca się do mnie, jego wzrok ukazuje wrażliwość. Wszystko wokół mnie, jakby zwalnia i zatrzymuje się.

Sposób w jaki się we mnie wpatruje, czuję, że nic innego się nie dzieje. Wyrywa się z mojego uścisku, sprawiając, ze powracam do rzeczywistości.

- Bo jest cholernym idiotą – odpowiada krótko i znów odchodzi. Zostaję, tam gdzie jestem, to się zawsze dzieje.

Walczymy ze sobą, rozmawiamy, kłócimy się, i prawie za każdym razem kończy się na tym, że stoję w tym samym miejscu – przed budynkiem naszej sali psychologicznej, brak mi słów, jestem zagubiona, zmartwiona...

Nie chcę się stamtąd ruszać, tylko myśleć, ale nie mogę tam stać, jak totalna idiotka, dlatego robię to co zwykle – wracam do akademika i biję się z własnymi myślami.

Kto walczy z kimś z tych powodów? Nigdy bym się z nikim nie biła, nie pozwoliłabym sobie na to. Zmuszam się jakoś skończyć ten dzień, okazuje się, że jestem bardziej zakłopotana, niż wcześniej. Różne możliwości przelatują moje myśli.

Dlaczego nie było go na zajęciach? Po prostu z powodu bójki? Na pewno był inny powód. Wiem, że był, ale nie mam racji, żeby go o to pytać. Mogłabym, ale... Nie, nie powinno mnie to obchodzić, dlaczego się bili, dlaczego go nie było. Nie powinno... ale obchodzi.

- Jula! - odwracam się do będącego na kampusie Harry'ego. Uśmiecham się do niego, to pierwszy raz kiedy go tu spotykam, odkąd ostatnio oddał mi mój portfel.

- Cześć Harry – podchodzę, i spotykamy się w połowie drogi.

- Jak się czujesz? Nie widziałem cię od ogniska – mówi. Ognisko, które wydawało się być miesiące temu, miało miejsce zaledwie w zeszłym tygodniu. Skrobię się po głowie zdając sobie sprawę, że minęło tyle czasu odkąd ostatni raz widziałam Harry'ego.

- Czuję się świetnie, a ty? - pytam.

- Ja..um.. całkiem dobrze, ale nigdy nigdzie razem nie wyszliśmy – wytyka drapiąc się w głowę – Powiedzieliśmy sobie, że to wkrótce zrobimy, a było to ponad tydzień temu.

- Masz rację – uśmiecham się, mogłabym go teraz rozproszyć – Właśnie skończyłam zajęcia, może teraz się gdzieś wybierzemy? - błagam, aby się zgodził, bardzo lubię towarzystwo Harry'ego i może udałoby mu się odciągnąć mnie od tych nieustannych myśli.

- Jasne – przytakuje. Oboje stoimy w ciszy, nie wiem co robić, ale cieszę się, że gdzieś idziemy.

- Co chcesz robić?

- Co sądzisz o kinie i jakiejś przekąsce zaraz potem? - to brzmiało, jak randka, zaciskam usta w wąską linię – To nie jest randka – dodaje szybko, całkiem jakby czytał mi w myślach.

Czuję ulgę, ale też zakłopotanie, na to, że dodał to tak szybko. Jednakże wieczór z Harry'm brzmiał doskonale.

- Okej, zróbmy tak – odpowiadam z ekscytacją, kiedy wracamy do akademika. Odkładam swoje rzeczy i chwytam torebkę pakując do niej bezużyteczny portfel, który nigdy nie był mi potrzebny, kiedy kierujemy się do samochodu chłopaka.

Jestem wdzięczna, że w kinie wybieramy komedię, nie było szans na niezręczne, romantyczne momenty, czy też straszne, kiedy mogłabym skryć się w ramionach chłopaka. Komedia była tym, czego aktualnie potrzebowałam.

Podczas obiadu rozmawiamy o filmie, śmiejemy się z momentów, które odtwarzamy w naszych pamięciach, aż zaczynają mnie już boleć boki. Harry potrafił mnie z taką łatwością odciągnąć od wszystkich problemów.

- Jak było podczas nauki... martwiłem się o ciebie – wargi Harry'ego opadają ku dołowi. Uśmiecham się, bo wyglądał przeuroczo.

- Było dobrze – wzruszam ramionami nie chcąc dzielić się z nim szczegółami z tej ordynarnej nocy – Dlaczego się martwiłeś?

- Dlatego, że to Zayn – czuję, że chce zakończyć już te rozmowę, ale nie potrafi mi tego powiedzieć, chyba nie chce wdać się w szczegóły.

- Co masz na myśli? - czuję, jak mój ton zmienia się na nieco ostrzejszy.

- Mam na myśli to, że.. - zaczyna, ale nie kończy swojego zdania – Nic takiego – wzdycha potrząsając głową, kiedy przeczesuje włosy do tyłu. Obserwuję go, nie nawiązuje ze mną kontaktu wzrokowego kiedy bierze się za jedzenie.

- Powiedz mi – mój głos nabiera matczynego tonu, nie lubię być nieświadoma, tego co się wokół dzieje – Z jakiego powodu się o mnie martwiłeś?

Chłopak oblizuje swoje wargi, odkłada widelec i wzdycha. Opiera się na krześle i podciąga, aby było mu wygodniej, tak jakby miał opowiedzieć mi swoją historię życia.

- Mam na myśli to, że przyszedł po ciebie na ognisko, aby się uczyć, pomyślałem, że będziecie uprawiać seks... zwykle gdy to robi z innymi dziewczynami, po prostu je zostawia, i kiedy nie miałem od ciebie żadnych wieści... pomyślałem, że może coś ci zrobił, lub nie poddałaś mu się, więc.. cie skrzywdził – wzrusza ramionami.

Czy on właśnie dwuznacznie przyznał, że Zayn mógłby mnie do czegoś zmusić? Na samą myśl o czymś takim mnie mdli, Zayn nigdy by tego nie zrobił.. ale znów – jak bardzo go znałam? Za każdym razem, gdy odnajduję pasujący puzzel, w to samo miejsce pojawia się dwa razy więcej pasujących.

- O czym dokładnie mówisz? - nalegam, wiem, że mój ton jest obronny wobec mulata. Nie mogę nic na to poradzić, ale niech nie wygaduje takich rzeczy, kiedy nawet go nie zna.

- Mówię, że...  on ma swoją naturę Jula... i martwię się, gdy spędzacie razem czas, bo... widzę, jak oboje zaszliście sobie pod skórę. Wiesz, złe usposobienie zmieszane z toba? Nie wróży nic dobrego – Gapi się na mnie.

Wiem, że chce dobrze, ale krew się we mnie gotuje. On nie ma pojęcia o niczym, co jest między mną, a Zayn'em, przynajmniej nie wystarczająco, aby nas oceniać.

- Nie zaszedł mi pod skórę – bronię się – Myślałam, że jest twoim przyjacielem – naskakuję na niego.

- On jest.. - bełkocze zawstydzony. Próbuję się uspokoić, zanim powiem mu coś, czego będę później żałować – Zapomnij co powiedziałem... spędźmy resztę tego wieczoru w miłej atmosferze – błaga mnie.

Wzdycham i zgadzam się na jego prośbę, chciał pomóc i być przyjacielem, rozumiem. Nie powinnam sama się tym dręczyć. Potakując pierwszy raz zaczynamy jeść w tak niezręcznej ciszy.

Zdaję sobie sprawę, że moja postawa i stanowisko wobec Zayn'a musi być dla niego nieco kłopotliwe, ale nic nie mogę na to poradzić. Mój naturalny instynkt każe mi go bronić przed Harry'm, przed kimkolwiek. Kończąc posiłek, wracamy na kampus.

- Co robisz w ten weekend? - pytam zwyczajnie, może to będzie szansa dla Lindsay, żeby mogła z nami gdzieś pójść.

- Wiesz.. Ciocia i wujek Zayn'a mieszkają w tu, w tym mieście, w OGROMNYM w domu, więc zamierzaliśmy się tam wybrać w piątek po zajęciach. Będziemy zwiedzać, ich dom jest tak ogromny, że można się zgubić – śmieje się do siebie.

- My, czyli kto? - pytam patrząc na niego. Chłopak uśmiecha się.

- Nasza mała paczka – Zayn, ja, myślę, że zaprosił Niall'a, który zapewne przyprowadzi też Sarę. Liam też się tam pokarze i może zabierze ze sobą tą dziewczynę, którą poznał na ognisku.. Daphne?

- Danielle – poprawiam go z uśmiechem, cieszę się, że znów czujemy się swobodnie i kontynuujemy zwykłą rozmowę, jakby nic się nie stało.

- I Louis, myślę, że Elenour też przyjdzie, będzie mogła odwiedzić swoich rodziców, bardzo tęskni za domem – wyjaśnia – I... ty? Jeśli tylko chcesz? - spogląda na mnie.

- To wszystko w domu krewnych Zyn'a? - pytam, aby się upewnić. Chłopak przytakuje skupiając wzrok na drodze. Dojeżdżamy na kampus – Jasne, chciałabym wpaść.. jeśli mogę przyprowadzić kogoś - proponuję. Harry parkuje samochód i zwraca się do mnie z podejrzliwym uśmieszkiem.

- Czy to chłopak? - śmieję się jak tylko wypowiada te słowa, ale szybko zakrywam usta dłonią zażenowana. Potrząsam przecząco głową;

- Nie... to dziewczyna, nazywa się Lindsay. Jest nieco nieśmiała, ale... jeśli się ją bliżej pozna to jest naprawdę miła – zapewniam Harry'ego.

- Pewnie, czemu nie – zgadza się wzruszając ramionami.

- Jesteś pewien, że to w porządku, że przyprowadzę koleżankę do domu Zayn'a? - nie sądzę, czy Zayn'owi spodoba się taka niespodzianka, nie wydaje mi się typem, który je lubi. 

Zastanawiam się, jak zareaguje, gdy tam pojadę, jeśli tylko Harry mi nic nie powie.

- Nie będzie mu to przeszkadzało, Zayn uwielbia dziewczyny – Harry śmieje się do siebie, nie ma pojęcia, jak bardzo mnie to dotknęło.

Przypomniał mi, że z Zayn'em nigdy nam się nie uda, nawet jeśli skończymy z kłótniami. On kochał laski, nawet kilka naraz, podczas gdy ja... nawet nie wiedziałam, czego tak naprawdę chcę.

- No tak – pozoruję uśmiech, więc Harry niczego nie zauważa – Do zobaczenia – macham i wysiadam z samochodu.

Odpowiada mi krótkim 'na razie' i odjeżdża. Wchodzę do pokoju i widzę Sarę, mam wrażenie, że pierwszy raz w tym tygodniu. Dziewczyna siedzi w pidżamie z laptopem na kolanach.

- Hej, gdzie byłaś? - pyta mnie.

- Spotkałam się z Harry'm, tak po przyjacielsku – zapewniam ją, cieszę się że udało mu się mnie złapać tak wcześnie. Dzięki tej 'przyjacielskiej rance' – chyba mogę to tak nazwać – udało mi się zapomnieć o Zayn'ie – Zaprosił mnie do Zayn'a w ten piątek... to znaczy do jego cioci i wujka.

- Serio? Idziesz? - jej ton jest pełen zaskoczenia. Na jej miejscu też bym była, gdybym miała lokatorkę w podobnej sytuacji, która ot tak wyskoczyła, że jednak pójdzie do jego domu.

- Tak, moja kumpela Lindsay prawdopodobnie też wpadnie – mówię.

- Lindsay? - Sara unosi brew – Jest miła?

- Powiedziała, że jest o ciebie zazdrosna.

- Jest miła – odpowiada blondynka – najwyraźniej, jeśli ktoś był o nią zazdrosny, musiał być zazwyczaj miły.

- Więc.. - Sara odkłada laptopa na bok, kiedy przebieram się w pidżamkę – Zgodziłaś się pójść do Zayn'a? - pyta ciekawskim tonem, wiedziałam, że nie odpuści. Spoglądam na nią, wyczekuje odpowiedzi.

- Taak, czemu? - staram się brzmieć tak zwyczajnie, jak tylko potrafię. By zając czymś dłonie zaczynam nerwowo przerzucać kartki na biurku.

- Myślałam, że oboje się nie dogadujecie.. po całej tej randce i w ogóle... rozmawiałaś z nim? - pyta z zaciśniętymi wargami. Czy ona się wszystkiego domyśliła?

- Zagadałam z nim krótko wczoraj – wzruszam ramionami odkładając papiery na drewnianą powierzchnię.

- Jula, chyba wiesz, że możesz mi powiedzieć, że go lubisz – mówi spokojnie, ale bardzo otwarcie. Zdaję sobie sprawę, że ona chciałaby, abym się jej zwierzyła, ale sama nie jestem w stanie poukładać własnych myśli...

- Nie lubię – mówię powoli – Przynajmniej nie myślę,  że jest inaczej. Nie powinnam, nie lubię go – wypowiadam to tak szybko, że wywołuję chichot Sary, która wspina się na własne łózko – Po prostu uważam, że gdybyśmy nawet zaczęli się 'umawiać' to by nam nie wyszło – wyjaśniam.

- Dlaczego? - pyta mnie. Wdrapuję się na łóżko i myślę, jak jej to wytłumaczyć. Nie mogłam wgłębiać się w szczegóły, zwłaszcza odkąd Sara poznała te mniej skomplikowaną wersję naszej znajomości z Zayn'em.

- Ponieważ on jest kobieciarzem, tak właśnie. On ze mną pogrywa bo – z powodu tej jednej nocy? Dlatego, że byłam, nudna? - Bo, jest znudzony laskami, z którymi się zabawia, więc ja tylko... próbuję odróżnić kłamstwo od prawdy – mamroczę.

Pamiętam jak przyrzekł mi, że nigdy nie byłam dla niego grą, ale jego czyny przeczą wszystkim słowom.

- Mam nadzieję, że jakoś to między sobą rozwiążecie – mówi i kładzie się do snu. Poukładamy to? Co tu było do rozwiązywania?

Mamy rozwiązać to jak zaryzykował moje stypendium na rance, którą ON zaplanował, lecz twierdził, że się tylko zgłosił? Wtedy, później powiedział, że nawet nie chciał na nią przychodzić.
Albo to, jak pobił się z jakimś chłopakiem i nie miał żadnego wyjaśnienia, oprócz tego, że tamten był 'idiotą'? Unikał mnie – udawał, że jestem niewidzialna, a następnego dnia wkurza mnie i kłóci się, aż na twarzy staję się cała purpurowa.

Nic nie miało najmniejszego sensu, nic się nie uzupełniało, mimo wszystko uważam, że ze mną pogrywa.





Notka od autorki: Kto ma pomysł na powód bójki Zayn'a z Blake'em? :) Zobaczymy, kto zgadnie! Kocham was!




______________________________________________

Nadchodze z nowym rozdzialem!! W koncu pojawia sie Zayn!! Co z nim nie tak? Wykonczony Zayn... Dlaczego bil sie z Blake'iem? Kto ma pomysl?

Komu spodobala sie 'randka' Julii z Harry'm? Awww :)

Pod ostatnim rozdzialem ( ktory dodawala moja Kasia i jeszcze raz wielkie dzieki!) duzo z was pisalo, ze bez Zayn'a nie ma ff i wgl bez sensu,  TEZ SIE ZGADZAM :D Nie ma go to jet nudno, ale powoli sie rozkreca! Zobaczycie jakie tajemnice ukrywa nasz bohater...

WAZNA INFORMACJA:

Wiem dopiero 22 rozdzial, ale w oryginale jest juz 99, czyli koniec One Night! Nie martwcie sie autorka kontynuuje i juz zaczela pisac seguel zatytuuowany 'Tonight' !

Jesli chcecie to popracuje nad zgoda na tlumaczenie 2 czesci i bede dla was tlumaczyc! Wszystko zlaezy od was kochani!


JEDNA PROSBKA, WSZYCY STALI CZYTELNICY, POD DZISIEJSZYM ROZDZIALEM NIECH ZOSTAWIA PO SOBIE JAKIS SLAD W KIMENTARZU, NAWET ZWYKLE ':)'
Bede wdzieczna!

Przepraszam za bledy i brak polskich znakow.. korzystam z nieswojego laptopa, a jastem w USA, wiec nie mam mozliwosci. Jednak inny sprzet i nawet trudniej mi sie pisze :D

Chyba o niczym nie zapomnialam ;P


Do nastepnego xx

26 komentarzy:

  1. Wow wow wow
    czytam i czytam i czuję jakbym już to czytała i nagle takie buuuum w mózgu przecież czytałam już ten rozdział w oryginale xd tępa ja
    co do 2 części to oczywiście że CHCEMY
    tak wiem liczba mnoga ale na pewno wszyscy czytelnicy podzielają moje zdanie bo tłumaczenie jest the best :D xx ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. wow...super :)
    może Zayn pokłócił się z Blake'iem może o Julę? Możę Jula zawróciła Blake'kowi?
    Cholera..no xD
    iii tak chcemy 2 część :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny <3
    I ona nie ma być z Harrym tylko ma się dogadać z Zaynem. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny :D
    Jak zwykle kolejny zapowiada się bardzo ciekawie *.*
    Wizyta w domu rodziny Zayna... :D
    Na powód bójki oczywiście obstawiam kłótnię o Julie :D
    Strasznie dziękuję Ci za to tłumaczenie ... i byłabym prze szczęśliwa gdybyś tłumaczyła drugą część
    Do następnego xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział - nie moge sie doczekac kolejnego!!!! Zgaduje ze Zayn dowiedzial sie ze Julia wpadla w oko Blakowi i pobil go z zazdrosci;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Zayna i marzę zeby taka historia przdarzyla sie i mnie:) Co on ma w sobie takiego ze nie mogę przestac o nim myśleć. .. Historia super, czekam na nastepny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  7. :D tak, błagam tłumacz dalej!!!
    Ps. Tez jestem w USA ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. tak chcemy tez 2 czesc jesli oczywiscie przetlumaczysz to dla nas ....pzdr Kinga

    OdpowiedzUsuń
  9. oczywiście, że chcemy druga część ;) podziękowania dla Ciebie, że tłumaczysz dla nas to ff ;)

    w między czasie zapraszam do mnie: http://two-boys-from-1d-and-one-girl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuje za tłumaczenie:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham to ff i dziękuję że tłumaczysz ♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
  12. Super rozdział. Kocham to opowiadanie <3
    Ja myślę,że Blak powiedział coś przy Zaynie na temat Juli, więc Zayn pobił go z zazdrości lub też w jej obronie, bo może ten Blak ma jakieś złe zamiary wobec Juli ...

    OdpowiedzUsuń
  13. Nominuję twojego bloga do Libster Awards więcej informacji szukaj tutaj -----> http://warriorisback.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń

Lydia Land of Grafic