środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 28

Soundtrack:

* Won't Go Home Without You - Maroon 5
* Poison & Wine - The Civil Wars
* How To Be a Heartbreaker - Marina and The Diamonds


W chwili kiedy Harry wypowiada te słowa wyrywam się z jego uścisku, miliony sytuacji przebiegają przez moje myśli. Został pobity? Wszystko z nim w porządku? Był pijany? Za dużo pytań rodzi się w mojej głowie, nie mogę sobie z nimi poradzić. Jedyne co jestem w stanie zrobić to wyrwanie się z ramion zielonookiego i wtargnięcie do środka w poszukiwaniu mulata.

Moje nogi w końcu łapią kontakt z mózgiem i szybko prześlizguję się pomiędzy spoconymi ciałami podążają za Louis'em. Nawet nie zwracają na mnie uwagi, są zbyt pijani, żeby choćby stwierdzić gdzie się obecnie znajdują.


Nie spodoba ci się to co zobaczysz. Co do diabła miał na myśl? Co się kurwa tutaj dzieje?! Czuje ścisk w klatce piersiowej i wzrastającą we mnie panikę, kiedy odnajduję Louis'a schodzącego w dół po schodach. Oboje z Harry'm zachowywali się tak tajemniczo, to nie wróżyło nic dobrego.

Jeszcze nigdy nie byłam w tutejszych piwnicach, idę za Louis'em wchodząc do przyciemnionego pomieszczenia. Znajduę się tu mniej ludzi, ale jest dwa razy goręcej. Ludzie kręcą się dokoła, obijają o ściany. Hałas powodują ludzie, a nie muzyka.

Woń alkoholu skupia się na dywanie w blado niebieskim odcieniu - leży on na podłodze. Potrząsam głową starając się nie wdychać tego okropnego smrodu, kiedy przeciskam się za brunetem do drugiego salonu.

W drugim pomieszczeniu jest jeszcze mniej osób, jest ciszej i intymniej. Okazało się też być nieco chłodniej, w tle słychać też całkiem inną muzykę, niż tam na górze. Rozglądam się w poszukiwani Louis'a i wtedy zauważam jego.

Zayn siedzi na kanapie z dwoma dziewczynami po obu stronach, w ręku trzyma czerwony kubek pełny trunku - większość płynu wylała się wokół. Obie rzucają głowami w tył śmiejąc się.

Na widok Zayn'a z innymi laskami zzuję zacisk w klatce piersiowej, napinam szczękę. Nie odzywam się słowem, kiedy niezauważona podchodzę bliżej Louis'a. Odpycham od siebie chęć podejścia tam i nawrzeszczenia na niego za to, że uwierzyłam mu, że chciał ruszyć dalej - pozwalam zrobić to najpierw Louis'owi mając nadzieję, że nie zobaczę tej całej scenki.

Zobaczenie go z dwoma pięknościami u boku boli, chociaż wiem, że nie jesteśmy parą. Jednak głupia po wczorajszym dniu pomyślałam, że oboje ruszymy we właściwym kierunku, myliłam się, zakotwiczyliśmy tutaj. Czuję jak moje serce niemal zatrzymuje się, kiedy jedna z dziewczyn składa buziaka na policzku Zayn'a a zaraz potem kładzie dłoń na jego torsie.

Zayn uśmiecha się przelotnie i szepcze coś do jej ucha, na co ona chichocze z uśmiechem. ZAaciskam szczękę jeszcze mocniej, chciałabym przestać czuć ten przeszywający ból.

- Wstawaj, jesteś pijany! - słyszę głos Louis'a. W pomieszczeniu znajduję się jeszcze ok 20 osób, kiedy pokój spokojnie zmieściłby ze 30.

- Louis, koleżko, usiądź! Poznaj... te dziewczęta - pijany głos Zayna'a obija się o moje uszy. Jest gruby, pogmatwany i na swój sposób nieco zabawny. Jestem trochę zaniepokojona, nigdy wcześniej nie widziałam Zayn'a w takim stanie, a wyglądał, jakby od nadmiaru alkoholu miał zaraz zwymiotować. Widzę, jak jedna z dziewczyn z blond włosami przedstawia ich sobie, ale Lou ignoruje ją gapiąc się ze złością na mulata.

- Zayn, teraz! Już nigdy więcej do tego nie wrócisz! - Louis jest zły. Wrócić do picia, aż chce się zwrócić? Moją głowę wypełnia wiele pytań o to, jaki zwykł być wcześniej Zayn. Tak wiele o nim nie wiem..

- Pierdol się - odzywa się Zayn, w jego głosie nie słychać już tej nuty zabawy - Zabierz Elenour i spędźcie razem uroczy wieczór - nakazuje.

- A co z Julią? - pyta go wprost. Otwieram usta na wspomnienie o mnie. Szybko je zamykam, muszę usłyszeć jego odpowiedź, nie mam też pojęcia, jak wytrzymuję i nie krzyczę na niego.

- Co z nią? - jego ton nie jest zły, raczej... skupiony. W tym momencie nie wydaje się taki pijany. Dziewczyny nadal tam siedzą wyczekując zakończenia całej tej rozmowy z Louis;em, aby mogły zyskać z powrotem uwagę Zayn'a. Czuję, jak od środka żżera mnie zazdrość.

- Jest tutaj. Jest na tej imprezie Zayn! Rozmawia właśnie z Charles'em, i całe szczęście zatrzyma ją na tak długo, że zdążę cię stąd wyciągnąć, zanim polecisz uprawiać seks z którąś z tych dziewczyn! - Louis wrzeszczy na niego wyrzucając dłonie w stronę zzdzirowatych lasek siedzących obok. Zauważam przebłysk poczucia winy na twarzy Zayn'a. Powinien czuć ogromną winę!!

- Nawet nie jesteśmy razem, więc to nie ma najmniejszego znaczenia - jego słowa kłują mnie prosto w serce, dłużej nie wytrzymuję i ruszam w ich stronę - Ona mnie w ogóle nie obchodzi - szydzi. Ból w klatce jest ogromny i nie jestem w stanie opanować wybuchających we mnie emocji.

- Nie obchodzi?! - unoszę głos wyzywająco, uwaga wszystkich zebranych w momencie skupia się na mnie. Zayn wygląda na przerażonego i złego, dziwna kombinacja, ale to właśnie wyrażała jego twarz.

- Nie powinno cię tu być? - syczy przez zaciśnięte zęby. Wiem, że nie mam żadnej racji do smutku, faktycznie, nie byliśmy parą, ale moje uczucia zwyciężają, jeżeli chodzi o niego. Przy nim moje czyny nie mają żadnego logicznego sensu.

- Ja nie powinnam tu być? Obchodzę cię na tyle, abyś wyjaśnił mi co robią te dwie gołe laski na kanapie? - nie są nagie, ale mogłyby być. Niemalże strącam jedną z nich na ziemię, kiedy z cwaniackim uśmieszkiem flirciarsko dotyka uda Zayn'a.

- Jest tutaj z nami kochana, pamiętaj, zawsze jest kolejny dzień - egoistyczny głos blondyny obija się o moje uszy. Dziewczyna po drugiej stronie gapi się na mnie - ta, która cmoknęła go w policzek i, do której chłopak szeptał uwodzicielsko. Ma piękną, ciemną karnację, brązowe włosy i oszałamiające karmelowe tęczówki. Wygląda jak modelka i idealnie pasuje do Zayn'a. Zaciskam szczękę i patrzę się wściekła na mulata.

- Więc, wczorajszy dzień również nie miał sensu? Poruszyliśmy się w przód, by stanąć tutaj? Gdzie jesteś pijany i puszczasz się z tymi dziwkami? - gestykuluję na nie ze złością. Nie próbuję nawet odwrócić uwagi z siebie, wolę zatonąć i kontynuować tą kłótnię - jakaś nudna brunetka wrzeszczy na chłopaka z bractwa, muszę wyglądać jak jakaś nieznośna siostrzyczka.

- Dlaczego cię to obchodzi! - podnosi się z kanapy.

Cieszę się, że już dłużej go nie dotykają. Mulat kołysze się lekko, dlatego Louis kładzie dłoń na jego ramieniu pomagając mu utrzymać równowagę. Dziewczyna - modelka, gapi się na nas z rozbawieniem, co wkurza mnie bardziej, niż powinno.

- Stary, nie rób i nie mów niczego, co będziesz później żałował - Louis stara się go uspokoić.

- Co, kolejny facet zainteresowany idealną Juleczką? - słowo, w jaki wypowiada 'idealną' brzmi jak zniewaga, jest jak uderzenie prosto w twarz. Nie mówił tego w dobry sposób, tylko, jakbym była najgorszą osoba, jaką można sobie wyobrazić. Bez wątpienia, w żadnym stopniu nie jestem idealna, ale on nadal wciąż to powtarza.

- Zayn wypatrywałam ciebie! - niespodziewanie Zayn popycha Louis'a w tył. Nie jakoś mocno, ale wystarczająco, aby brunet cofnął się znacznie. Jego oczy błyszczą czystą złością, kiedy wraca do mulata.

- Jestem pewien, że napawasz się tym, że nie jestem perfekcyjny - Zayn odwraca się do mnie z otwartymi ramionami - Jestem pewien, że wolałabyś być teraz na górze pochłonięta rozmową z-z Liam'em lub Charles'em! Oni nie są tak poprani, jak ja! - wrzeszczy na mnie.

Jego słowa przypominają mi o nocy, w której przyszłam po książkę z Chemii. Powiedział mi wtedy, że zauważył, iż wolę tych 'grzecznych'.. Czy to właśnie go trapiło? Dlatego, że przyjaźniłam się z Liam'em? Czy tak uważa? Żyje w przekonaniu, że wie o mnie tak wiele, kiedy rzeczywistość jest całkiem inna - nawet wczoraj przyznał się, że nie ma pojęcia czego od niego chce.

To koło - w którym wypowiadał sprzeczne ze sobą słowa, a robił całkiem coś przeciwnego, męczy mnie. Wysyła mój umysł i emocje w stan, w którym jestem zupełnie zakłopotana i nieświadoma otaczającego mnie świata. Nie mam pojęcia co mu odpyskować, nie wiedziałam co się między nami dzieje.

- Zayn! Przestań!! - Louis nakazuje mu. Jestem zaskoczona tonem, którego użył, nigdy nie wyobrażałam go sobie takiego śmiertelnie poważnego. Gdyby coś mi rozkazał, z pewnością bym go posłuchała. Myślę, że teraz wybór zawodu w świecie biznesy nabiera dla mnie sensu.

- Prawdopodobnie marzysz, aby wrócić do idealnego świata! Tego, zanim mnie poznałaś! - Zayn zupełnie ignoruje prośby przyjaciela i krzyczy na mnie. Wyczuwam nutę zranienia w jego głosie, ale obwinianie mnie jest znacznie bardziej dominujące. Patrzę pomiędzy Zayn'em i Louis'em zanim odpowiadam pełna wściekłości na jego ciągłe zarzuty.

- Skąd możesz to wiedzieć? - naskakuję na niego - Nie znasz szczegółów z mojego życia i wiedz, że nie było idealnie! - w niektórych momentach było nieco nudno, ale w innych nie, ale nie chcę o tym myśleć.

- Oh, właśnie że było Julio - uśmiecha się do mnie w sposób, którego wręcz nie cierpię. Mimo, że jest zupełnie pijany w jakiś sposób utrzymuje w sobie swoją przyzwoicie spokojną stronę - Miałaś idealne życie w małym miasteczku - wypowiada te słowa bardzo powoli - Miałaś cholernie idealną rodzinę, gównianego chłoptasia, którego znałaś od małego i wiesz co? Zdradził cię! - wrzeszczy.

Jego słowa wbijają się we mnie niczym ostre noże. Moje usta otwierają się, czuję że w oczach pojawiają się łzy. Wiem, jest pijany, nie myśli racjonalnie... Te słowa, przypomniały mi, że mu ufałam, a on z taką łatwością podzielił się moją słodką tajemnicą z innymi... Nie patrzę na niego, sądzę, że właśnie zdał sobie sprawę z tego co powiedział. Zamilkł.

Nie potrafię teraz prosto myśleć, moje ciało drży, a serce boli. Zayn siedzi tu z dwoma dziewczynami, którymi zupełnie nie powinnam się przejmować, odkąd nigdy nie byliśmy razem ale przejmowałam... Czuję się jakby odrzucał nadzieję dla nas, a ten komentarz o Macie wykrusza całe podarowane mu zaufanie.

- Jula.. - słyszę delikatny głos Louis'a, kiedy dotka mojego ramienia.

- Wracaj do swojego pierdolonego, idealnego życia - nic nie rozumiem, prosto w twarz krzyczy na mnie o moim jakże perfekcyjnym życiu, a następnie wypomina zdradę Matt'a. Kontra. Serce nadal mnie boli. Jak mógł wykrzyczeć sekret, który znaliśmy tylko my, no oprócz Sary.

- Czekasz na swojego czarującego księcia na białym koniu, czy mam powtórzyć? - głos Zayn'a jest nadal uniesiony. W końcu podnoszę na niego swój wzrok i ledwie jestem w stanie to robić. Gapi się na mnie i zanim znów jego wzrok zatapia się w chłodzie zauważam poczucie winy.

- Zostaw to w spokoju! - Louis błagał, aby przestał, już nie brzmiał tak dominująco. Oboje patrzymy na siebie, po czym zwracamy się do Zayn'a. Brak mi słów na jego czyny i słowa, jestem wdzięczna Louis'owi, że tu ze mną jest.

Nastała cisza, czuję, że moje oczy napełniły się łzami. Spoglądam na Louis'a, który gapi się na Zayn'a wyczekując od niego jakiejś reakcji. Mulat przerzuca wzrok raz na mnie, raz na przyjaciela, pewnie zastanawia się co zrobić, co powiedzieć.

Wydaje się, że każdy wyczekuje następnego kroku Zayn'a, napięłam każdy mięsień w swoim ciele przygotowując się na to co powie. Dziewczyny z kanapy gapią się na całe zajście z szokiem i rozbawieniem. Ludzie dokoła są zbyt pijani, by cokolwiek zauważyć, a ci którzy nie są mają wzrok wbity w mulata.

- Kurwa... - buczy -Wiesz co Julio? Zostaw mnie! Mam dość użerania się z tobą i pogrywania w tę durną grę! - drze się podtrzymując głowę dłońmi kiedy wręczy wybiega z pokoju. Grę.. dość pogrywania, a jednak. Patrzę w stronę, gdzie zniknął, czuję dotyk Louis'a. Odwracam się spotykając jego spokojnie niebieskie tęczówki.

On widzi, że jego słowa mocno mnie zraniły, że scena, która sekundy temu się rozwinęła, jakby spoliczkowała mnie. Czuje, że od środka rozsadza mnie ból, nawet jeśli z całej siły próbuję to ukryć. Podchodzi bliżej.

- Powinnaś wracać do domu... Zajmę się nim. Nie bierz niczego co powiedział prosto do serca, zazwyczaj nie pije, żeby się upić, ale jeśli już to się wydarzy... jest w totalnym bałaganie. Nie wie co mówi - zapewnia mnie.

- Myślę, że miał to na myśli bardziej niż nam się wydaje.. - mamroczę gapiąc się za Zayn'em. Chcę mi się płakać. To co powiedział przed chwilą - że jestem grą, zobolało mocniej, niż obrzucenie mnie ohydnym czynem Matt'a. Obiecał, że nie byłam...

Jedyna co czuję to ból, rozkruszenie, zakłopotanie, złość.. wszystkie negatywne uczucia, jakie mogły mnie kiedykolwiek omiotać. Czuję się dokładnie tak samo, gdy odkryłam zdradę Matt'a. Przeczesuję dłonią swoje loki i potrząsam głową.

- Nie chcę wychodzić - Tak naprawdę to tak, ale czułam się źle zostawiając go w takim stanie. To nie ja powinnam się nim zajmować... ale choć powiedział tyle bolesnych słów nadal chciałam być przy nim, pomóc.

- Posłuchaj Jula... nie powinnaś się teraz mieszać, pozwól mu samemu poradzić sobie z tym wszystkim. W tym stanie.. to nie jest wobec ciebie w porządku - wyjaśnia. Wiem, że ma racje, gdy do niego pójdę nawrzeszczy na mnie, obrzuci gorszymi obelgami, nie będzie miał pohamowań.

- Myślę, że ty też nie powinieneś - wytykam cicho.

- Wezmę ze sobą Charles'a do pomocy. On posłucha nas obu, ufa nam najbardziej z wszystkich - rozgląda się po pomieszczeniu.

- Louis powinieneś spędzać ten wieczór z Elenour. Poradzę sobie - wątpię, że mi się uda, ale nie chcę rujnować miłych chwil Louis'a przez nasze problemy z Zayn'em.

- Julia, nie dasz rady ze wszystkim - uśmiecha się do mnie - Choć miła atmosfra tego wieczoru już dawno się ulotniła, powtrzymamy go przed całkowitym zrujnowaniem - Louis wzrusza ramionami, przeciera twarz dłonią i uśmiecha się do mnie ciepło - Obiecaj mi, że pójdziesz prosto do domu. Nie chcę, abyś narobiła sobie przez niego kłopotów... nie powinnaś.

Odwzajemniam gest, jestem mu wdzięczna za pomoc i zrozumienie, chociaż nigdy wcześniej tak szczerze nie rozmawialiśmy. Wiem, że jest dobrym chłopakiem. Próbuje zrozumieć mój dylemat z Zayn'em i cieszę się, że mam go za pzjaciela.

- Okej - zgadzam się - Napiszesz mi, jak już wszystko się wyprostuje? Dasz znać jak z nim?

- Oczywiście - podaje mi swój telefon. Powoli wpisuję mu swój numer. Mimo jego pocieszającego zachowania słowa Zayn'a o tym, że jestem grą utkwiły w mojej głowie. Nigdy nie chciałam tego od niego usłyszeć.

- Dzięki - oddaję mu urządzenie do rąk, kiedy prowadzi mnie po schodach na górę.

- Jeśli zauważę, że nie wyszłaś, nie będzie z tobą najlepiej - ostrzega mnie z uśmiechem. Udaje mi się lekko zaśmiać i oboje rozchodzimy się w przeciwne strony. Przeciskam się przez tłum w poszukiwaniu Sary. Rozglądam się również za Zayn'em. Nie patrząc na prośbę Louis'a, jeśli tylko wpadnę na mulata, od razu z nim pogadam zanim wyjdę. W końcu zauważam dwie blon czupryny siedzące obok siebie.

- Sara! - wołam ją. Dziewczyna siedzi na kolanach Niall'a, udaje mi się przykuć jej uwagę.

- Co jest? - rozgląda się, jakby zapomniała, że jest na imprezie.

- Powinnyśmy już iść... - mówię powoli. Nie mam ochoty wyjaśniać jej całego zajścia, teraz, w połowie imprezy.

- Wszystko w porządku? - marszczy czoło. Przytakuję powoli, kiedy Niall odchrząkuje. Dziewczyna wstaje i poprawia swoje ubranie.

- Tak - zapewniam ją - Powinnyśmy po prostu iść, teraz proszę - błagam ją. Rzuca we mnie spojrzeniem typu okej, ale mam nadzieję, że masz jakieś wyjaśnienie.

- Pa - odwraca się do Niall'a, oboje dzielą szybki pocałunek na pożegnanie, na co ona lekko się śmieje. Wstawiam siebie i Zayn'a na ich miejsce. Nie miałabym problemów z określeniem w jakim punkcie stoimy, moglibyśmy najzwyczajniej w świecie przyjść na imprezę, pogadać z innymi i nic innego by się nie liczyło.

Wiedziałabym, że między nami wszystko w jak najlepszym porządku, bez problemu publicznie ukazywalibyśmy swoje uczucia, bez kłótni, bylibyśmy w stanie rozwijać swój związek, a nie cofać się w tył. Sara i Niall jeszcze nigdy się nie pokłócili, chłopak nie doprowadził jej do łez.

Przyglądam się tej całującej się dwójce, jakby co najmniej było to ich ostatnie spotkanie. Obserwując ich spełniony związek czuję zazdrość i szczęście.

- Pa Sar - chłopak uśmiecha się. Sara łapie mnie za rękę i uciekamy z domu wychodząc na świeże, chłodne powietrze. Podmuch wiatru i świadomość tego, że jestem na zewnątrz odciążają mnie trochę i pozwalają na głęboki oddech. Otwarta przestrzeń i zimna, nocna aura uspokajają moje zagmatwane myśli.

Obie nie odzywając się podążamy w stronę samochodu, naszą ciszę przerywa tylko dudniąca muzyka dochodząca z domu z naszymi plecami. Czuję się, jakby zdrętwiała, moje myśli to jeden wielki bałagan, nie mogę się na niczym skupić.

Zwracam uwagę na stawianiu kroków na miękkiej trawie - to takie dziwne, cały świat wydaje się być taki spokojny, kiedy przez moje życie przechodzi nieustępliwy huragan. Razem z Sarą już prawie siedzimy w samochodzie, kiedy ktoś nas woła.

- Hej, gdzie idziecie? - odwracamy się i wypatrujemy podążającego do nas Charles'a. Sara uśmiecha się witając go uściskiem, myślę, że oni znają się lepiej, niż sądziłam.

- Musimy lecieć - wyjaśniam wskazując kciukiem na samochód, jakby to wcale nie było takie oczywiste.

- Miałem nadzieję, że pobawimy się nieco dłużej - uśmiecha się do nas ukazując swe białe zęby.

- Mamy jutro dużo do załatwienia - odpowiadam, zanim Sara zdąża otworzyć usta - Ale dzięki za zaproszenie - uśmiecham się najpiękniej, jak potrafię i odwracam się do maszyny.

- Na razie Charle's - Sara dotyka ramienia chłopaka na pożegnanie i wsiada razem ze mną.

- Do zobaczenia dziewczęta - macha do nas i obserwuje, jak odjeżdżamy. Kiedy zostawiamy imprezę za naszymi plecami, czuję jak większość ciężaru spada z moich ramion. Niestety wkrótce opanowują mnie nerwy. Czuję ulgę, że jestem z dala od gorączkowej sceny, a stres o to co stanie się teraz z Zayn'em i Louis'em.

Spoglądam na komórkę, mam nadzieję, że Louis'owi uda się poradzić z pijanym mulatem. Po chwili , kiedy jesteśmy bliżej akademików Sara włącza radio. Ledwie zauważyłam, że jedziemy już od jakiegoś czasu.

- Może w końcu mi to wyjaśnisz? - moje serce zaczyna boleć - muszę jej powiedzieć o tej całej awanturze. Nie jestem pewna, jak ona na to zareaguje, nie mam ochoty powtarzać jej słów Zayn'a, ale czy powinnam je brać do serca? Pijany, czy nie powiedział to... podciągam się na fotelu kładąc obie dłonie na miękkim materiale, gapię się przez okno na przemijające światła ulicznych lamp.

- Mogę to zrobić jutro? Na śniadaniu zaraz po kościele? - nasze zwykłe zajęcia z Sarą pozwalają mi zapomnieć o tym całym dramacie, przynajmniej na moment...

- Jasne - mówi delikatnie podkręcając z powrotem radio.

Tej nocy nie mogę zasnąć.

Jestem sama - ja i dręczące mnie myśli. Co ja wyprawiam? Czego oczekiwałam od Zayn'a? Przeciwko mojemu sumieniu zaufałam mu tamtej nocy i ufałam cały ten czas.

Jak mogę mu nadal ufać z tym co mi powiedział? Złamał je.. gdybym mogła powrócić do tej nocy, krzyczałabym do siebie, żeby nie mówić mu o Macie, o swoim idealnym, nudnym życiu.. ale czy szczerzę tego chcę? Żeby mnie nie poznał?

Jego słowa są jedynym co wypełnia moje myśli.. te o Macie - to co mnie zraniło, oraz te którymi zakończył - Mam dość pogrywania z tobą w tą popierdoloną grę. W ciszy nocy czuję jak po moim policzku spływa pojedyncza łza.

Zaufanie i nadzieja do tego chłopaka, dla nas... powoli zanikała.



___________________

hej kochani ! Wróciłam, odpoczywam, regeneruje sie !!

Wstawiam dziś, pewien anonimowy komentarz z prośbą o częstsze dodawania powalił mnie na kolana. Trafiłaś prosto w serducho i ten rozdział specjalnie dla ciebie !! ❤️❤️

Już nie będę was trzymać w tej okropnej niepewności ! 

CO TEN ZAYN ?! Ja go nie rozumiem, nie wiem jak wy... biedna Julka 😱😥

Kopnijcie mnie to szybko wstawie kolejny ( postaram sie do niedzieli ) nwm bo jest długi .. 

Kocham was ! xx

 

PS. Nie sprawdziłam, przepraszam za błędy !




10 komentarzy:

  1. Dziękuje za tłumaczenie:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdzial cudowny. Jestem pod wrazeniem twojej wiedzi i znana jezyka.
    Jak najszybciej nowy.! love

    OdpowiedzUsuń
  3. wg...co ten Zayn 0_o
    Biedna Jula..co musi teraz przerzywac przez takiego jednego dupka ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę uwierzyć!! Wchodze sobie wczoraj w nocy tutaj patrzę i nie mogę sie nacieszyć. Dodałaś nowy rozdzial, a co najcudowniejsze w tym wszystkim z dedykacją dla mnie!! Kocham Cię i uwielbiam za to. To najcudowniejszy rozdzial szkoda tylko ze ten Zayn zachowuje sie jak dupek. Kurcze zauważyłaś, ze nie potrafie pisać krótkich komentarzy... Cholera... Ale co mi tam. Kocham Cię i uwielbiam. Czekam na nowy rozdzial.. Miłego tlumaczenia Kochana... :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny rozdzial:))) Julia i Zayn mhmmm uwielbiam ich jako parę;) Szkoda tylko ze nie mozesz czesciej dodawac nowych czesci... ale z drugiej strony rozbudzasz nasza ciekawosc!!! Wchodze kilka razy dziennie i sprawdzam czy juz jest a gdybys widziala moja minę jak sie przekonam ze jest nowy wpis;)))) W kazdym badz razie kocham tego bloga i Ciebie - dzieki za swietne tlumaczenie♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam i czytam kolejny raz:) Uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ŚWIETNY !!!! Proszę dodaj kolejny szybko :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Robi sie coraz gorącej.... nie moge sie doczekac kiedy dowiem sie co dalej!!!! Genialne opowiadanie♥

    OdpowiedzUsuń

Lydia Land of Grafic