Strony

środa, 14 maja 2014

Rozdział 6


Budzę się i czuję muskularną rękę, ciasno otulającą moją talię. Plecami przylegam do czyjegoś torsu. Próbuję odtworzyć to, gdzie się znajduję i wytrzeszczam oczy w szoku.
Obracam głowę, i zauważam leżącego za sobą chłopaka poznanego poprzedniego wieczoru. Śpi… wygląda idealnie, jego klatka piersiowa równomiernie opada i unosi się w spokojnym rytmie; tatuaże wystają spod koszulki. Chcę wyciągnąć dłoń i dotknąć jego twarzy, ale powstrzymuję się. Z trudem wyślizguję się z uścisku i zbieram swoje rzeczy.
W pośpiechu wychodzę z pokoju i wędruję wgłąb domu. Jest zimno – okna są otwarte, wszędzie porozrzucane kubeczki oraz śpiący ludzie na kanapach i podłodze. Schodzę na dół.
 
Wyciągam telefon z kieszeni i szybko wybieram numer Sary. Cholera, nie odbiera. Rozglądam się po pokoju i wchodzę do kuchni. Naprawdę nie chcę tu być, jeśli TEN chłopak z góry się obudzi.
 
- Hej. Jula, tak? – nagle ktoś przerywa moje myśli. Obracam się i widzę chłopaka o kręconych włosach ubranego w zwykły czarny T-shirt.
 
- Tak. Hej, Harry? – uśmiecham się podchodząc do niego bliżej.
 
- Tak – przytakuje. W ręku trzyma ogromny worek pełen śmieci, zauważam, że sprząta ten cały bałagan – Zostałaś tu na noc? – zadaje całkiem proste pytanie, ale wyczuwam nutkę dezaprobaty.
 
- Tak, spałam w jednym z pokoi. Nie mogłam znaleźć Sary – kłamię. Wygląda, jakby poczuł ulgę na moje słowa. Pewnie pomyślał, że przespałam się z jakimś facetem. Tak, spałam z jednym, ale nie tak jak on myśli – Myślisz, że.. – rzucam rozglądając się  - Eh.. nieważne.. – śmieję się.
 
- Co takiego? – pyta zaniepokojony, wyczekując odpowiedzi.
 
- Myślisz, że mógłbyś mnie odwieźć powrotem do akademika? To znaczy.. nie musisz.. ja po prostu..
 
- Pewnie – uśmiecha się ciepło – Tylko szybko wezmę kluczki do samochodu – klepie się po kieszeniach. Wychodzi z kuchni, ale wraca po kilku sekundach z kluczykami w dłoni – Chodźmy – Dziękuje mu kiedy wsiadamy do jego Jeep’a. Odjeżdżając spod domu bractwa, podkręca ogrzewanie.
 
- Wasz dom jest niesamowity – spoglądam z powrotem na budynek w bocznym lusterku, który powoli znika z pola widzenia.
 
- Dzięki – uśmiecha się – Nie wierzyłem w to, dopóki sam nie stałem się członkiem bractwa. Myślałem, że to jakiś żart, żeby się kierować się wielkością domu, w którym mieszkamy. Na początku myślałem, że to też będzie dla mnie główną kryteria wyboru.
 
- Dlaczego chciałeś więc zostać członkiem?
 
- Są tu bardzo mili ludzie. Charles (Karol, ale wg. mnie lepiej to brzmi po angielsku :D) pochodzi z Australii i można powiedzieć, że jest naszym liderem. Bractwo to rodzaj gangu łączącego ludzi z całego świata – śmieje się ze swoich słów.
 
- To ma sens – naprawdę miał. Gdybym przyjeżdżała z całkiem odległego końca świata i natknęła się na bractwo, które byłoby skupiskiem osób w takiej samej sytuacji jak ja lub takich, z którymi bym się dogadywała, stało by się to priorytetem w wyborze.
 
- Dobrze się bawiłaś ostatniej nocy? – pyta, jego zielone oczy są skupione na drodze.
 
- Tak, w zasadzie to tak – uśmiecham się wpatrując się w dłonie.
 
- Zniknęłaś po tym, jak poszliśmy obejrzeć walkę. Martwiłem się – Harry wyznaje nieśmiało, widzę jak się rumieni kiedy na mnie zerka. Uśmiecham się, wzdychając lekko i podciągam się na fotelu.
 
- Przepraszam.. umm.. Wpadałam na grupkę osób, trochę z nimi rozmawiałam, poszliśmy do jakiegoś pokoju i zasnęliśmy – kłamię. Harry unosi brew i czuję, że nie do końca wierzy w moją opowieść. Nigdy nie byłam dobrym kłamcą. Nie grąży tematu, za co jestem mu strasznie wdzięczna.
 
- Jak na pierwszą imprezę, chyba całkiem dobrze się bawiłaś?
 
- Najlepsze impreza, na jakiej kiedykolwiek byłam – śmieję się, a on dołącza.
 
- Jedyna – wytyka – Jak studia do tej pory?
 
- Jest świetnie. Bardzo dużo wolności – wolności od mojej mamy. Wolności, dzięki której sama mogę podejmować decyzje, wychodzić bez problemu się na imprezy, takie jak ta.
 
- Cholera, masz rację, bardzo dużo wolności – uśmiecha się i przygryza wargę. Po kilku minutach zbliżamy się do akademików.
 
- Dzięki za podwózkę.
 
- Zawsze do usług – uśmiecha się ukazując dołeczki.  Wygrzebuję się z samochodu i macham na pożegnanie.
 
- Pa – mówię zanim zamykam drzwi. Odmachuje mi przez szybę, zanim odjeżdża. Kieruję się do pokoju. Otwierając drzwi Sara wyskakuje z łóżka i patrzy na mnie z szeroko otwartymi oczami.
 
- Wszystko w porządku? Miałam dzwonić na policję! Tak bardzo się o ciebie martwiłam! Zgubiłam cię na imprezie i przepraszam za to! – jej słowa powodują bałagan słów unoszących się w powietrzu - to nawet nie pytania tylko potok krzyku. Zatykam jej usta i zamykam drzwi ze śmiechem.
 
- Czuję się świetnie. Zostałam tam na noc.. Zgubiłam poczucie czasu i pomyślałam, że wróciłaś z powrotem.
- Wróciłam, bo myślałam, że cię tu zastanę! – tłumaczy się, kiedy odciągam rękę. Idziemy wgłąb pokoju, kładę się relaksując na swoim łóżku, kiedy ona cicho pyta – Dobrze się czujesz? – martwi się. Spoglądam na nią.
 
- Jest okej. Jak spędziłaś tę noc? – pytam. Ona uśmiech się, a cała jej twarz promienieje.
 
- O mój boże! To było niesamowite! Niall to najzabawniejszy i najsłodszy facet, jakiego kiedykolwiek spotkałam! Rozśmieszał mnie całą noc!
 
- Więc to Niall? Jego wybrałaś?
 
- Sama nie wiem – rumieni się – Wiesz, wszyscy są uroczy, to trochę za wcześnie na podjęcie decyzji – mówi opadając na moje łóżko – Gdzie byłaś? – pyta po chwili ciszy. Zaciskam usta i wpatruję się w sufit, umową było nie wspominać o zeszłej nocy, o rozmowach, nie mogłam złamać reguł.
 
- Ja.. umm.. Spotkałam pewnego chłopaka i gadałam z nim. Skończyło się na śnie w oddzielnych pokojach.
 
- Chłopaka? – Sara piszczy, patrzę na nią kiedy wskakuje na swoje łóżko. Cały czas zeskakuje z niego i wdrapuje się na moje, i tak w kółko. W końcu zatrzymuje się i patrzy na mnie swoimi niebieskimi oczami – Powiedz mi!
 
- To nie tak, jak myślisz – śmieję się szturchając ją lekko w nogę – To była zwykła rozmowa.
 
- Kto to był?
 
- Harry – kłamię – Rozmawialiśmy tylko o szkole, naprawdę była to tylko rozmowa, którą zwykłam mieć z każdym – zapewniam ją. Patrzy na  mnie niedowierzając i kładzie się obok mnie.
 
- Mhhm.. Oczywiście – mruga znacząco na co się śmieję i odwracam wzrok – Naprawdę się o ciebie martwiłam Jula. Bałam się, że zostałaś porwana – wyznaje ze śmiechem. Nie odpowiadam, tylko wybucham śmiechem, jak ona – Dobrze się chociaż bawiłaś?
 
- Jasne – przytakuję, naprawdę świetnie się bawiłam. Rozmawiając z tym chłopakiem poczułam się szczęśliwa. Szczęśliwa, że ktoś dowiedział się o Macie, o Sarze, o moim dzieciństwie, nudnym życiu i nadal chciał ze mną rozmawiać.
 
- Więc pójdziesz raz jeszcze?
 
- Może – bełkoczę w poduszkę – Pozwól mi trochę odetchnąć?
 
- Pewnie – czuję, jak porusza się łóżko, a ona podnosi się z niego – Ale idziemy dziś później na zakupy! – dodaje. W odpowiedzi jąkam dając jej do zrozumienia, że usłyszałam i wcale nie jestem zadowolona z jej decyzji. Lubiłam chodzić z nią na zakupy, ale byłam zmęczona po ostatniej nocy.
 
Leżę na łóżku, nie będąc w stanie zasnąć. Z jakiegoś powodu moja myśli podążają w poszukiwaniu i analizowaniu tego, o czym mi opowiadał. O jego przeszłości, o tym jak nie potrafi ufać, o swoim ojcu… Zastanawiałam się, jak całkowicie inne byłoby moje życie, gdybym nie miała taty.
 
Bawiłabym się o wiele mniej, gdybym żyła tylko z mamą. Co by było gdybym nie miała rodziny, z którą dorastałam? Co by było gdybym żyła życiem Sary? Byłabym tą samą osobą? Zerkam za siebie na Sarę, która używa swojego komputera przeglądając Facebook’a.
 
Wzdycham głośno opadając powrotem na łóżko. Rozmowa z tym chłopakiem przypomniała mi, jak dużo kiedyś tańczyłam… Naprawdę mi tego brakuje. To była pasja, dzięki której czułam się wolna, wolna od stresu, wolna od myśli. Pozwalała na spokój dla mojego rozumu.
 
- Wiem, że nie śpisz – słyszę głośny komentarz Sary. Śmieję się, podnoszę do góry i patrzę w jej stronę. Jej wzrok nie opuszcza monitora, ale nawet stąd widzę jej uśmieszek – Czy nie możemy już iść? Im szybciej pójdziemy, tym szybciej wrócimy z powrotem i będziesz mogła się spokojnie pouczyć, czy coś – macha ręką, jakby chciała podkreślić, jak głupio zabrzmiało to co powiedziała. Przymrużam oczy niezadowolona czołgając się z łóżka.
 
- Tylko wezmę naprawdę szybki prysznic i możemy iść – mówię chwytając ręcznik.
 
- Pospiesz się! – jęczy, kiedy wślizguję się do łazienki. Prędko się myję, dokładnie wcierając mydło i szampon we włosy oraz ciało. Wychodząc z pomieszczenia w samym ręczniku, chwytam parę spodni i niebieską koszulkę, kiedy Sara jest już gotowa.
 
- Wiesz, myślę, że pójdę dziś później potańczyć.. – mówię cicho, nie jestem pewna, czy chcę aby odpowiadała. Znając Sarę, wiem, że musi to jakoś skomentować.
 
- Tańczyć? – jest zaskoczona. Patrzę na nią zza ubrań, które trzymałam w rękach i przytakuję. Uśmiecha się ciepło – To świetnie, nie robiłaś tego od dłuższego czasu – W zasadzie to ja i Sara poznałyśmy się na jednej z lekcji tańca. Byłyśmy małymi dziewczynkami uczęszczającymi na zajęcia baletu. Któregoś dnia ona pociągnęła mnie za włosy, wywołując tym mój płacz. Jej mama przyprowadziła ją do nas, aby mnie przeprosiła i tak się zaprzyjaźniłyśmy.
 
Uśmiecham się na samo wspomnienie o tym. Sara przyznała mi się później, że pociągnęła mnie wtedy za włosy tylko dlatego, że była zazdrosna o moje oczy. Patrzę w lustro susząc włosy.
 
Moje oczy były zwyczajnie brązowe, ale Sara nazwałaby je raczej sarnimi oczami, takimi, które barwą pasują do tych jelenia. To były jej słowa, a ona nie zawsze myślała nad tym co wypowiada.
 
Pomysł tańczenia wywołuje mój uśmiech, sprawia, że czuję się szczęśliwa, tak jakbym zrzuciła ciężar ze swojego serca. Matt zabrał mi całe lato, nie pozwolę, żeby odebrał mi też taniec.
Byłam gotowa, gotowa, aby zacząć nowe życie, by zabawić się z moją przyjaciółką. Byłam gotowa zacząć żyć.
 
- Gotowa? – pyta mnie.

- Bardziej, niż myślisz.


*Przeczytałeś/aś to zostaw komentarz*

_____________________________

Heej :)  I jak się podoba rozdział ?
Przekroczyliśmy 1.000 wyświetleń i jestem strasznie zadowolona!! :D
Proszę o komentarze i opnie, chcę wiedzieć, jak tłumaczę. Tzn, wiecie, czy jest zrozumiałe i czy wszystko ma sens :D

Jeszcze raz dziękuję za nominację do Liebster Award! Nie spodziewałam się jej taaak szybko, ale jestem mega szczęśliwa! :)

Do następnego (sobota)!
xx

7 komentarzy:

  1. Kurde zakochałam się w tym opowiadaniu mimo że to dopiero tłumaczenie 6 rozdziału ! :D
    Czy mi się tylko wydaje czy Julia spodobała się Harremu ? :*
    xx Andzia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie będę ci zdradzać ! :)) nie chcę psuć napięcia, haha

      Usuń
  2. O tak czekalam na kolejny rozdział bardzo zaintrygowalo mnie to opowiadanie :-) oj ale nie moge sie doczekać rozdziału z Zaynem :d

    OdpowiedzUsuń
  3. Z niecierpliwością czekam na nn *.* i proszę niech kolejny będzie dłuższy... ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety długość rozdziału ode mnie nie zależy.. ale z każdym będzie coraz dłużej i ciekawiej obiecuję! :)

      Usuń
  4. Cześć, chciałabym zaprosić Cię do zgłoszenia swojego bloga do katalogu Spisu Opowieści. Możesz tam także znaleźć lekturę dla siebie!

    SPIS-OPOWIESCI.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń